w Golestane*

Cóż za rozlegle pustynie!
Cóż za góry wysokie!
Ależ trawa pachnie w Golestane!
W tej okolicy czegoś szukałem:
snu może,
Obraz namalowany przez Sohraba Sepehriego światła, piasku, uśmiechu?

Zza topól
wołało mnie błogie zapomnienie.

Przy trzcinach stanąłem. Wiatr wiał. Słuchałem.
Któż ze mną rozmawia?
Jaszczurka czmychnęła.
Poszedłem.
Po drodze lucerna, ogórki, krzaki kwiatów w kolorze róż
i zapomnienie o ziemi.

Nad wodą
buty zdjąłem i usiadłem; nogi w wodzie.
Ale dziś rozkwitłem!
I jakże trzeźwe jest moje ciało!
Nie daj Boże, smutek wyjrzy zza góry.
Któż jest za drzewami?
Nikt. Krowa pasie się na polu.
Jest letnie południe.
Cienie wiedzą, cóż to za lato.
Cienie są pełne,
zakątek jasny i czysty.
Dzieci! Tu jest miejsce do zabaw, tu jest błogość.
Życie nie jest puste.
Dobroć jest, jabłka są, wiara jest.
Tak.
Dopóki są maki, trzeba żyć.

Czuję coś w sercu, niczym zakątek światła, niczym sen tuż przed świtem,
i niecierpliwię się, gdyż moje serce chce,
abym biegł ku krańcom pustyni, abym szedł na szczyty gór.
W oddali jest glos, który mnie wola.

tłum. albert kwiatkowski

Golestane - gaj na skraju pustyni, na południe od Kaszanu.

Ze zbioru: Haszt ketab.