Dżalaloddin Rumi (Moulana)

Wirujący derwisz, Jean-Leon Gerome, koniec XIX wiekuRumem nazywano Anatolię, ponieważ przez ponad tysiąc lat należała do Rzymu. W XIII wieku jednak ziemie te prawie w całości zostały podbite przez turecką dynastią Seldżuków. Ich stolicą była Konya - ważne centrum kultury, przeżywające swój złoty wiek. Tu całe swoje dorosłe życie spędził Dżalaloddin Mohammad Balchi, który właśnie dlatego dostał przydomek Rumi.

Dżalaloddin urodził się w 1207 roku w Balchu, mieście o buddyjskiej przeszłości, leżącym na ziemiach dzisiejszego Afganistanu. Jego ojciec - Baha'oddin Walad, przeczuwając rychły najazd Mongołów*, zabrał swoją rodzinę i ruszył na zachód. Droga wiodła przez Iran, Mekkę i Syrię*.

Baha'oddin Walad był uczonym i teologiem, dlatego zadbał o gruntowne wykształcenie syna, a gdy umarł, Dżalaloddin, mimo swojego młodego wieku, cieszył się już sławą w całej Konyi. Mistycyzm nie był mu obcy*, lecz nie odgrywał w jego życiu szczególnie ważnej roli. Rumi był przede wszystkim teologiem i uczonym, studiował Koran, prawo, miał duże grono uczniów, był mężem i ojcem.

To jego ustatkowane i przewidywalne życie runęło jednak zupełnie niespodziewanie. Nie miał wtedy jeszcze czterdziestu lat. Pewnego dnia, gdy jechał konno uliczkami Konii, podszedł do niego starszy mężczyzna, chwycił konia za lejce i zadał pytanie. Nastąpiła krótka wymiana zdań*, po czym nieznajomy, pod wpływem tego, co usłyszał, osunął się na ziemię nieprzytomny. Miał na imię Szamsoddin (Szams) i pochodził z Tabrizu*. Był derwiszem i wędrował po Bliskim Wschodzie w poszukiwaniu mistrza.

Celem derwisza jest Bóg. W sufizmie relacja człowiek-Bóg jest relacją miłosną: człowiek to kochający (aszeq), Bóg Ukochany (ma'szuq), a między nimi jest miłość (eszq). Zazwyczaj drogę do Boga wskazuje mistykowi jego przewodnik duchowy. Szamsowi trudno było jednak znaleźć takiego przewodnika, ponieważ twierdził, że osiągnął najwyższy etap na drodze do Boga - etap, na którym kochający staje się Ukochanym.

Gdy Szams odzyskał przytomność, został u Rumiego i od tej chwili stali się nierozłączni. Połączyło ich głębokie uczucie, a relacja między nimi była wyjątkowa: Szams znalazł w Rumim wreszcie swego mistrza, a Rumi zobaczył w Szamsie kogoś, w kim Bóg objawił swe piękno, miłość i chwałę, kogoś, w kim objawiło się Boskie Słońce (szams po arabsku to "Słońce").

Rumi każdą chwilę spędzał z Szamsem, zaniedbując swoje obowiązki. Uczniowie byli zazdrośni, a ludzie nie mogli zrozumieć, co szanowany uczony widzi w bezdomnym, nieznającym dobrych manier derwiszu. Plotki zataczały coraz szersze kręgi i w końcu Szams opuścił Konię.

Rumi był załamany. Szukał go wszędzie, aż w końcu dowiedział się, że ten jest w Syrii. Wysłał po niego swego syna i Szams wrócił. Zawiść uczniów jednak nie minęła i po jakimś czasie stary derwisz zniknął. Rumi wyruszył do Syrii w nadziei, że i tym razem go tam znajdzie. Tak się nie stało, lecz do Konii powrócił spokojny, ponieważ odnalazł Szamsa w swoim sercu.

Zazwyczaj sądzi się, że zamordowali go zawistni uczniowie Rumiego, którym przewodził jego starszy syn. Są jednak tacy, którzy mówią, że stary derwisz ruszył na wschód i umarł na zachodzie Iranu, a inni wierzą, że zawędrował aż do Pendżabu*.

Jest jednak inna, ciekawsza teoria, którą zaproponował Willam C. Chittick. Rumi powiedział, mając na myśli przemianę, jaką spowodował w nim stary derwisz: Cham budam, pochte szodam, suchtam, czyli: "Byłem niedojrzały, stałem się dojrzały, spłonąłem." Szams uważał zaś rozstanie z ukochaną osobą za najlepszy sposób, aby osiągnąć duchową dojrzałość. Kiedy pierwszy raz opuścił Konię, rzekł, że odszedł, aby Rumi dojrzał. Odniosło to skutek, ponieważ po tym, jak został sprowadzony, rzekł, że teraz jeden dzień spędzony z Rumim ma taką wartość, co wcześniej cały rok. Pierwsze rozstanie spowodowało więc, że Rumi ze stanu cham przeszedł w stan pochte. Być może Szams odszedł po raz drugi, aby Rumi ze stanu pochte przeszedł w suchte, czyli aby osiągnął kolejny etap na mistycznej drodze do Ukochanego - etap, na którym ginie indywidualne ja kochającego.

Rozstanie miało jeszcze jeden skutek. Gdy Szams zniknął, Rumi stał się poetą. Nie pisał jednak. Poezja płynęła z niego, bez przerwy, a spisywali ją uczniowie. Było tak, jakby wytrysło w nim nieskończone źródło, którego nie można było zatrzymać. Wiele swoich wierszy kończy wezwaniem do ciszy, do tego, aby odrzucić słowa, milczeć i nic nie mówić, ale sam nie jest w stanie tego zrobić. To nie jego słowa, to nie on mówi, tylko Szams, który w nim zamieszkał*.

Zbiór wierszy jakiegoś poety to po persku dywan. Jest dywan Hafeza, czyli zbiór wierszy napisanych przez Hafeza (lub mu przypisywanych), jest dywan Attara, dywan Sa'diego itp. Nie ma jednak dywanu Rumiego. Zbiór wierszy Rumiego to Diwan-e Szams-e Tabrizi, czyli "Dywan Szamsa z Tabrizu". Rumi, inaczej niż wszyscy inni perscy poeci, w swoich wierszach nie wymienia swego imienia. Zamiast siebie wspomina Szamsa, czyniąc go prawdziwym autorem. Sam jest tylko piórem w jego dłoni.

Zbiór ten liczy ponad trzy tysiące dwieście gazali, prawie dwa tysiące rubajatów i kilkadziesiąt innych form poetyckich. Są to wiersze mistyczno-miłosne, rozgrywające się na dwóch płaszczyznach: ziemskiej i niebiańskiej, ludzkiej i boskiej. Te dwie płaszczyzny ściśle splatają się ze sobą, ponieważ perscy mistycy opowiadali o swojej miłości do Boga za pomocą obrazów wziętych ze świata ludzi. Miłość do ludzi traktowali, jako przygotowanie do miłości do Boga.

Dywan-e Szams-e Tabrizi nie jest jedynym dziełem Rumiego. Równie ważnym jest Masnawi-je ma'anawi - olbrzymi, pisany wierszem traktat mistyczny. Tak jak Dywan powstał z inspiracji Szamsa, tak i Masnawi miało swojego inspiratora. Był nim Hosamoddin Czelebi - uczeń Rumiego, który po zniknięciu Szamsa zajął jego miejsce*. To na jego prośbę Rumi zgodził się, aby jego słowa były zapisywane.

Masnawi, zwane "Perskim Koranem", składa się z bajek, legend, opowieści, anegdot, którym Rumi nadał mistyczne znaczenie. Nawet najbardziej przyziemna rzecz odnosi się tu do wyższej rzeczywistości; nawet najbardziej nieprzyzwoity czyn zyskuje mistyczne znaczenie. Tekst ten jest bardzo różnorodny, ale ta różnorodność jest tylko pozorna i dotyczy rzeczy zewnętrznych. Rzeczywistość bowiem jest jedna, choć jej zewnętrzne przejawy różnią się. Bóg - jak mówią muzułmanie - jest jeden, lecz ma wiele imion.

Masnawi, Sziraz, XV wiekTraktat zaczyna się pieśnią fletu, który symbolizuje duszę tęskniącą za domem i pragnącej do niego powrócić. Aby zrobić perski flet (nej), trzeba ściąć trzcinę (nej), która rośnie w szuwarach (nejestan). Dźwięk, jaki wydaje jest smutny, a jego pieśń jest pieśnią o tęsknocie za szuwarami. Całe Masnawi jest komentarzem do tej pieśni, opowieścią o tajemnicach duszy, pragnącej powrócić do domu, do Boga.

Choć Hosamoddin Czelebi zajął miejsce Szamsa, nie miał jego rangi, słońce bowiem może być tylko jedno. Dlatego Hosamoddin jest Światłem Prawdy (Zija' al-Haqq), podczas gdy Szamsoddin to Słońce Prawdy (Szams al-Haqq).

Pewnego razu, gdy Hosamoddin poprosił Rumigo, aby opowiedział mu o Szamsie, usłyszał, że o tajemnicach Słońca można mówić tylko za pomocą metafor. Aby je zobaczyć, potrzebne są zasłony, którę złagodzą jego blask. Takimi zasłonami są opowieści Masnawi, takimi zasłonami są wiersze Dywanu.

Centralnym tematem obu tych dzieł jest relacja między kochającym (człowiekiem) a Ukochanym (Bogiem) - relacja, której celem jest powrót kochającego do Boga. Rumi mówi o tym na różne sposoby, używając całej gamy obrazów i metafor. Ten cel można osiągnąć tylko przez Miłość, która swoim ogniem oczyszcza kochającego z tego, co wiąże go z tym światem i ze sobą samym. Dzięki temu może zginąć, aby móc powrócić do Boga i żyć w Nim wiecznie. Jak kropla deszczu, która wraca do morza.

W Dywanie i w Masnawi Rumi mówi o tym używając form poetyckich i właściwych dla nich środków, dlatego jego słowa są często niejasne, lub nawet wydają się ze sobą sprzeczne. Inaczej jest w przypadku Fihi ma fihi - wykładów prozą, spisywanych przez jego uczniów. Jego myśli brzmią tu jasno i wyraźnie.

albert kwiatkowski

  1. Diwan-e Szams-e Tabrizi:
  2. Masnawi-je ma'anawi
  3. Fihi ma fihi

przeczuwając rychły najazd Mongołów - mongołowie zrównali Balch z ziemią w 1220 roku.

Droga wiodła przez Iran, Mekkę i Syrię - legenda mówi, że podczas swej podróży na Zachód, odwiedzili w Niszapurze (dzisiejszy pn.-wsch. Iran) Faridoddina Attara i stary poeta przepowiedział małemu Dżalaloddinowi wielką przyszłość i podarował mu kopię Asrarname (Księgi tajemnic) - swego mistycznego traktatu.

Mistycyzm nie był mu obcy - Jego ojciec był mistykiem. Gdy zmarł, w Konii pojawił się jego dawny uczeń - Borhanoddin Mohaqqeq Termezi, który zajął się rozwojem duchowym Rumiego.

Nastąpiła krótka wymiana zdań - Szams miał spytać Rumiego, czy Bajazyd [mistyk z IX wieku] był większym człowiekiem, czy prorok Mohammad? Ten odparł, że prorok jest największym spośród wszystkich ludzi. Szams zapytał, dlaczego więc prorok rzekł: 'Nie znamy Cię tak, jak powinieneś być znany', podczas gdy Bajazyd powiedział: 'Niech będzie mi chwała! Jakże jestem wspaniały!'? Rumi odparł, że pragnienie Bajazyda zostało zaspokojone łykiem wody, podczas gdy pragnienie Mohammada było niezmierzone.

Tabriz - duże miasto w pn.-zach. Iranie.

zawędrował aż do Pendżabu - najczęściej wymienianym miejscem pochówku Szamsa jest miasteczko Choj w pn.-zach Iranie. Inne miasto, gdzie pokazują grób Szamsa, to Multan, leżący w Pendżabie, na ziemiach dzisiejszego Pakistanu.

To nie jego słowa, to nie on mówi, tylko Szams, który w mim zamieszkał - traktując poezję jako środek do osiągnięcia celu, a nie jak cel sam w sobie, Rumi nie miał dla niej zbyt wielkiego szacunku. Jedna z ostrzejszych jego wypowiedzi na temat poezji znajduje się w Fihi ma fihi: Tak mnie przyjaciele kochają, że przychodzą do mnie. Z obawy przed tym, aby ich nie znudzić i czymś zająć, mówię im wiersze. Gdyby nie to, co by mnie obchodziła poezja? Na Boga, brzydzę się poezją i nie ma dla mnie od niej nic gorszego.

po zniknięciu Szamsa zajął jego miejsce - oprócz Szamsoddina i Hasamoddina była jeszcze jedna osoba, w której Rumi widział ziemskie odbicie Boga. Był to Salahoddin Zarkub - złotnik z wioski niedaleko Konii, analfabeta, który zajął miejsce Szamsa, gdy ten zniknął.

notka na podstawie: Annemarie Schimmel, The Triumphal Sun, A Study of the Works of Jalaloddin Rumi, State University of New York Press, 1993; Signs of the Unseen, The Discourses of Jalaluddin Rumi, Introduction and translation by W. M. Thackston, JR., Shambala, Boston and London, 1999; Me and Rumi. The Autobiography of Shams-i Tabrizi, Translated, Introduced and Annotated by William C. Chittick, Kentucky 2004.