Zatoka Perska: palmy daktylowe, perły i Siraf

Palma - drzewo Wschodu, ilustracja z XIX wieku, źródło nieznaneOd bardzo dawna w krajach Bliskiego Wschodu palma daktylowa pałni rolę podobną do tej, jaką w krajach Azji pd.wsch. pełni bambus. Każda jej część jest wykorzystywana.

Palma daktylowa to przede wszystkim daktyle, które je się surowe, suszone, gotowane, pieczone. Wyciska się syrop, robi słodycze, a niekiedy również alkohol, który w XIX wieku był popularny na południu Iranu. Ale palma to nie tylko daktyle, lecz również ser palmowy (panir-e nachl) - smaczny i pożywny miękki rdzeń, znajdujący się w górnej części pnia. Poza tym to z jej pni wznosi się domy, a liśćmi kryje się dachy. Z liści wyplata się maty na podłogę, kosze i inne potrzebne sprzęty, a z włókien skręca się mocne liny. Nawet pestki daktyli były w przeszłości wykorzystywane: miażdżono je i karmiło nimi zwierzęta. W końcu palma to również cień, który w krajach pustynnych, gorących, jest równie ważny, co woda i pożywienie.

Dlatego palma daktylowa na Bliskim Wschodzie była dla wielu ludzi "drzewem życia": dawała jedzenie, schronienie i cień.

Palma daktylowa to prawdopodobnie najstarsze uprawne drzewo świata. O tym, że uprawiano je już bardzo dawno temu, mamy wzmianki w eposie o Gilgameszu - najstarszym eposie świata. Gilgamesz pyta tam Isztar - boginię miłości i wojny: "Sadownika pokochałaś też, Iszullanu, który strzegł drzew Anu, twojego ojca, ciągle ci daktylów kiście przynosił, dzień w dzień daktylami stół twój upiększał..."*

***

Perły wydobywano w Zatoce Perskiej od bardzo dawna. Najstarsze wzmianki, które można z nimi łączyć, pochodzą z początku 2 tysiąclecia p.n.e. z Mezopotamii. Tam, na tabliczce odkrytej w mieście Ur, w jednej ze świątyń, są informacje o przywożonych znad Zatoki Perskiej "rybich oczach", którymi prawdopodobnie były właśnie perły.

Zatoka Perska, połów perełInne, choć nie bezpośrednie, nawiązanie do pereł, pojawia się w eposie o Gilgameszu. Gilgamesz miał przyjaciela - Enkidu, z którym wiele przeszedł. Bogowie jednak postanowili, że Enkidu umrze i tak się stało. Wtedy Gilgamesz zaczął myśleć o śmierci, o tym, czy i on umrze i czy można przed śmiercią uciec. W końcu postanowił odwiedzić Utanapisztima - jedynego człowieka, który stał się nieśmiertelny. Gdy po wielu trudach, dotarł do niego, Utanapisztim zabrał go na łódź i wypłynęli w morze. Tam postanowił podarować mu coś, aby jego wędrówka nie poszła na marne. Rzekł, że na dnie morza rośnie ziele ostre jak cierń, którego kolce ranią ręce, lecz jeśli je zerwie, zyska nieśmiertelność. Gilgamesz przywiązał sobie do stóp ciężary, zeskoczył z łodzi, opadł na dno morza, chwycił ziele, poranił sobie rękę, po czym odciął ciężary i wypłynął na powierzchnię.

Sposób, w jaki Gilgamesz nurkuje po ziele nieśmiertelności, przywiązując do stóp ciężary, bardzo przypomina sposób, w jaki później nurkowali w Zatoce Perskiej po perły poławiacze pereł. Niektórzy uważają, że raniącym rękę zielem, po które nurkował Gilgamesz, była ostryga, kryjąca w sobie perłę...

Informacja o "rybich oczach" i o podobieństwie między sposobem, w jaki po ziele nieśmiertelności nurkuje Gilgamesz, a sposobem, w jaki nurkowali poławiacze pereł w Zatoce Perskiej w: Robert Carter, The History and Prehistory of Pearling in the Persian Gulf, Leiden 2005; epos o Gilgameszu cytuję w przekładzie R. Stillera.