Nowe kino tureckie

Nowe kino tureckie jest kinem bardzo autorskim. Większość jego twórców dokonuje wiwisekcji na swojej własnej duszy, zajmuje się sobą. Dlatego, można powiedzieć, że jest to trochę egocentryczne kino, w którym reżyser czerpie z samego siebie. Jest to bunt przeciw zbiorowości, która w kulturach wschodnich jest nadrzędna w stosunku do jednostki. Reżyserzy nowego kina tureckiego płyną pod prąd. Są indywidualistami, zajmują się swoją własną duszą, a nie tym, czego oczekuje od nich ogół...

***

Salto w trumnie, kard z filmuBohater tego kina jest rozdarty: między wschodem a zachodem, miastem a prowincją, systemem wartości, który wyniósł z domu a światem zewnętrznym... Próbuje to ze sobą pogodzić i znaleźć w tych warunkach dla siebie miejsce. Chce być samodzielny a zarazem nie zrywać z tradycją, ze swymi korzeniami, lecz na jego drodze staje jednak zbiorowość, która nie chce pozwolić mu na niezależność. To wszystko sprawia, że jest to człowiek samotny i zagubiony.

O tym właśnie bardzo wyraźnie opowiada jeden z najważniejszych filmów nowego kina tureckiego, Salto w trumnie (Tabutta rövaşata) w reżyserii Dervişa Zaima. Jego bohaterem jest bezdomny, niemający nadziei na zmianę swego losu mężczyzna, który mieszka w Rumeli Hisari - Rumelijskiej Twierdzy, będącej jednym z najbardziej znanych zabytków Stambułu. Żyje on tam wśród pawi, w pobliskiej herbaciarni pije herbatę, za którą nie płaci, bo nie ma czym i kradnie samochody, którymi jeździ po ulicach miasta, w których spędza zimne noce, i które w końcu, umyte, odstawia na miejsce...