Legenda o wędrujących piaskach

Niedaleko starożytnego miasta Bagram,* które, jak mówi legenda, zbudował Aleksander,* i które wciąż słynie ze swojej buddyjskiej przeszłości, znajduje się łańcuch gór, między którymi jest jedno samotne wzgórze ze złotego piasku. Zwie się je Wzgórzem Wędrujących Piasków. Od tysiąca lat ludzie z okolic wierzą, że głęboko w tym wzgórzu mieszka Imam* Hannifa Gazi, który przygotowuje się, aby powrócić na świat i zaprowadzić pokój i sprawiedliwość. Ze Wzgórza Wędrujących Piasków rozciąga się jeden z najwspanialszych widoków w tej części kraju. Piasek lśni i migocze w słońcu czystym złotym blaskiem, jakiego nie można zobaczyć nigdzie indziej. Ludzie mówią też, że wzgórze nazywane jest Wzgórzem Wędrujących Piasków z tego powodu, że piaski, nawet jeśliby zostały zabrane daleko stąd, to i tak tu powrócą. Opowiadają też, że czasem można usłyszeć odgłosy pracy dochodzące z wnętrza wzgórza; słychać stolarzy tnących drewno i kowali uderzających w kuźniach, i to mają być znaki, że Hannifa przygotowuje swój powrót. U podnóża góry znajduje się wejście do głębokiej jaskini, lecz nikt nie ma odwagi tam wejść. Mieszkańcy tych okolic opowiadają pewną historię o dziewczynie, która weszła do jaskini.

Była młoda, lecz bardzo nieszczęśliwa. Jej matka umarła i od tego czasu musiała mieszkać u macochy, która jej nie lubiła i za byle co karała. Pewnego dnia z przyjaciółkami zbierała w tamtych okolicach świeżą trawę. Zobaczyła wejście do jaskini i poczuła, że musi do niej zajrzeć. Po czym weszła trzymając zawiniętą w czador* świeżą trawę. Legenda mówi, że jaskinia wypełniła się wtedy złotym światłem, którego blask wciąż narastał. Zobaczyła pracujących ludzi, jak gdyby przygotowujących się do dalekiej podróży; z oddali dochodziło bicie w bębny. Szła coraz dalej i dalej, aż w końcu znalazła się we wspaniałej sali, gdzie na tronie siedział jakiś mężczyzna otoczony przez dworzan i żołnierzy. Bił od niego blask, który oślepiał oczy. Kiedy na to wszystko patrzyła, usłyszała dudnienie bebnów i brzęk cymbałów. Nagle pojawiło się kilku jeźdźców na wspaniale osiodłanych koniach i ukłoniło się niezwykłej postaci siedzącej na tronie. Po czym usłyszała dochodzący niby z oddali czysty, piękny głos, który zwracał się do niej: "Moje dziecko, podejdź i powiedz mi, jak się tu znalazłaś? Czy przyszłaś, aby zostać z nami, czy chcesz też wrócić do swojego świata?" Dziewczyna odparła: "Muszę wracać do mojej macochy, lecz chciałabym cię o coś prosić, panie. Proszę, pomódl się za mnie zanim stąd odejdę." Imam, bo to był on, uśmiechnął się do niej, odmówił za nią modlitwę i rzekł: "W zamian poproszę cię o coś. Bardzo nalegam, abyś nic nikomu nie mówiła o tym, co tu widziałaś i słyszałaś." Dziewczyna obiecała i nagle znalazła się niedaleko wzgórza, ze świeżą trawą, którą wciąż miała zawiniętą w czador.

Pobiegła czym prędzej do domu z dziwnym uczuciem, że życie nie jest już takie, jak było, i że minęło wiele czasu. Jej macocha była jakby starsza i wyglądała na zdziwioną widokiem swojej pasierbicy. Chciała wiedzieć, gdzie była, lecz dziewczyna odparła tylko, że zbierała trawę i właśnie ją przyniosła. Macocha nakrzyczała na nią i rzekła, że kłamie, gdyż nie było jej całe lata, i że jej przyjaciółki wróciły dawno temu, wyszły już za mąż i mają dzieci. Dziewczyna nie mogła w to uwierzyć, a macocha wciąż na nią krzyczała; chciała wiedzieł, gdzie była i groziła, że ją surowo ukarze, jeśli jej tego nie powie. Ta zaś próbowała zebrać myśli, lecz nie była w stanie wymyślić żadnej wiarygodnej historii.

W końcu zaczęła opowiadać o jaskini, a kiedy mówiła poczuła, że jej ciało nieruchomieje. Spojrzała w dół i miała wrażenie, że jej nogi zmieniają się w kamień. Płacząc prosiła macochę, aby już jej nie zmuszała do mówienia. Stara kobieta wzięła jednak długi bicz na wielbłądy i rzekła, aby mówiła dalej, grożąc, że jeśli odmówi, zbije ją, jak zwierzę. Trudno powiedzieć, czy dziewczyna w pełni rozumiała, co jej grozi. Przywykła słuchać macochy, więc posłuchała i tym razem. Kiedy mówiła, najpierw jej nogi, potem ręce, a w końcu całe ciało zamieniło się w kamień. Nagle przerażona macocha spostrzegła, że patrzy na zimny, kamienny posąg swojej pasierbicy.

Starcy, którzy żyją niedaleko wejścia do jaskini mogą wam powiedzieć, że kiedy byli młodzi, znali takich, którzy widywali kamienny posąg pięknej dziewczyny. Miała ona zawiniętą w czador trawę i każdej wiosny trawa wydawała się świeża.

tłum. albert kwiatkowski

Bagram - miasto leżące ok. 60 km na płn.-zach. od Kabulu. Starożytna Kapisa - stolica perskiej prowincji Gandara. Ufortyfikował ją i przebudował Aleksander Wielki. Później miasto to stało się jedną ze stolic królestwa greko-baktryjskiego.
Aleksander - Aleksander Wielki, król Macedonii, wychowanek Arystotelesa. Jeden z największych wodzów w dziejach ludzkości. Na czele sił macedońsko-greckich wyruszył przeciw Persom. Podbił imperium perskie, zajął ziemie znajdujące się obecnie w granicach Afganistanu, Turkmenistanu i Uzbekistanu. Następnie wyruszył na podbój Indii, skąd musiał zawrócić. Założył wiele miast, które istnieją do dziś (m.in. Herat, Kandahar). Otoczony legendą stał się bohaterem licznych anegdot i fantastycznych powieści, rozpowszechnionych na muzułmańskim Wschodzie i w Europie.
imam - muzułmański przywódca religijny. U sunnitów jest to ktoś, kto prowadzi wspólną modlitwę; tytuł ten nadawano również wybitnym teologom i uczonym. Według doktryny szyitów imam jest najwyższym zwierzchnikiem muzułmanów.
czador - długa kobieca szata z cienkiego materiału okrywająca szczelnie całe ciało kobiece.

źródło: Ahmad Dżawid, B. Parker, Legends of Afganistan, Kabul, lata siedemdziesiąte XX wieku.