Legenda o murach Kabulu

Ostatni król z dynastii Ratbil* postanowił otoczyć Kabul* murami, w których wyznaczył dwie wielkie bramy: jedną, która wychodziła ku wielkiej fortecy zwanej Balahisar,* w południowo-wschodniej części miasta, i drugą w Dahmazang, na zachodzie. Jeszcze dziś widać ruiny tych murów: z jednej strony wspinają się na wzgórze Kuh-e Asmai*, a z drugiej biegną po grzbiecie Szirdarwaza*, aby w końcu opaść ku Balahisar.

Budowa twierdzy Chawarnaq, Behzad, Herat, koniec XV wieku Mieszkańcy Kabulu opowiadają o tych murach historię, która wyjaśnia, dlaczego nigdy nie skończono ich budowy.

Ów król z dynastii Ratbil był władcą okrutnym i znienawidzonym przez ludzi. Do wznoszenia murów zmusił swoich poddanych i choć praca była bardzo ciężka, nikt nie miał odwagi uchylać się od niej. Władca wszystko sam nadzorował, a leniwych, słabych i tych, którzy nie pracowali dość solidnie, kazał żywcem zakopywać w murach. Ludzie pracowali więc tak ciężko, jak tylko mogli, a w uszach dźwięczał im krzyk uwięzionych, krzyk coraz cichszy i cichszy, który kończył się wraz z ich śmiercią.

Gdy mury były prawie gotowe, prace przerwało pewne dramatyczne wydarzenie. Wśród pracujących był młody mężczyzna, który właśnie miał się żenić, lecz nie śmiał prosić króla o kilka dni wolnego. Z tego powodu jego narzeczona robiła mu wyrzuty, oskarżała o słabość i uległość, aż w końcu wymyśliła śmiały plan.

Pewnego dnia pojawiła się przy murze i powiedziała, że przyszła zastąpić w pracy swojego brata, który zachorował. Jej narzeczony zaś pozostał w domu. Żałował jednak, że pozwolił na to dziewczynie. Czuł się za wszystko odpowiedzialny i bał się, że podstęp jego ukochanej się wyda. We śnie zaczęły nawiedzać go koszmary: widział nieszczęśników zamurowanych żywcem w murach, słyszał ich krzyki i płacz. Jego dzielna narzeczona zaś była wierna zadaniu, które sobie wyznaczyła.

Pewnego dnia na budowie pojawił się król. Jechał majestatycznie konno w otoczeniu orszaku i sprawdzał postępy. Ludzie pracowali, lecz ich serca przepełniał gniew i strach. Kiedy władca jechał i podziwiał to wielkie przedsięwzięcie, które lubił nazywać swoim, zobaczył młodą dziewczynę. Gdy podjechał bliżej, dziewczyna natychmiast zasłoniła twarz chustą. Król wezwał ją do siebie i spytał:

- Czemu zasłoniłaś twarz, skoro przed chwilą widziałem cię, jak pracowałaś bez chusty razem z mężczyznami?

- To nie są mężczyźni. - odparła i widząc zdumienie władcy dodała - Gdyby nimi byli, nie pozwoliliby, aby traktowano ich jak niewolników, lecz zbuntowaliby się przeciw temu. Ja jednak, choć jestem tylko słabą kobietą, nie poddam się twoim okrutnym prawom."

Powiedziawszy to, chwyciła duży kamień i rzuciła nim w króla, który, trafiony, spadł z konia i zginął na miejscu. Wtedy tłum zawrzał gniewem i ruszył na królewskich żołnierzy stojących w osłupieniu nad ciałem swego władcy. Żołnierze nie byli w stanie się bronić i wszyscy zginęli.

Wieści o tym natychmiast rozeszły się po bazarach miasta. Ludzie porzucili budowę murów, które już nigdy nie zostały ukończone. Cieszyli się nie tylko ze swojej wolności, lecz przede wszystkim na wieść o ślubie dziewczyny, której odwaga doprowadziła do wybuchu powstania.

tłum. albert kwiatkowski

Ratbil - lokalna dynastia panująca w VI i VII wieku w dolinie rzeki Kabul. Jej władcy wyznawali buddyzm.
Kabul - miasto na wschodzie Afganistanu. Leży nad rzeką Kabul, w kotlinie górskiej na południe od Hindukuszu. Początek osadnictwa datuje się na III tysiąclecie p.n.e. Szczególny jego rozwój przypadł na XVI wiek. Od 1776 stolica kraju.
Balahisar - wielka forteca zbudowana częściowo w V wieku n.e. i później rozbudowywana i przebudowywana; leży na krańcu góry Szirdarwaza.
Kuh-e Asmai - nazwa wzgórza upamiętnia okres rządów Hindusów w Kabulu. Asmai jest imieniem hinduskiej bogini natury.
Szirdarwaza - czyli Lwia Brama.

źródło: Ahmad Dżawid, B. Parker, Legends of Afganistan, Kabul, lata siedemdziesiąte XX wieku.