Smak wiśni, czyli dlaczego warto żyć

Świat istniał będzie, gdy już nas nie będzie;
gdy ani imienia, ani śladu po nas nie będzie.
Niczego nie ubyło, że niegdyś nas nie było,
i gdy nas nie będzie, też tak samo będzie2.

Omar Chajjam

"Smak wiśni"1 to bez wątpienia szczytowe osiągnięcie Abbasa Kiarostamiego jako twórcy kina autorskiego, zarazem to jego największy międzynarodowy sukces - film w 1997 roku otrzymał Złotą Palmę w Cannes. W tym przejmującym filmie doskonale widać kunszt w operowaniu sztuką minimalizmu uprawianą w kinie z takim powodzeniem przez tego artystę3. Wyczuwa się tutaj filozoficzny ton, tak charakterystyczny dla reżysera oraz refleksyjną nutę zadumy i zwątpienia, tak bliską perskiej kulturze w ogóle. Bo Kiarostami jest filmowcem, który najpełniej w swoim autorskim kinie wyraża ducha perskiej filozofii i sztuki. Zarazem Abbas Kiarostami jest jednym z największych filozofów światowego kina, twórcą, który w swoich filmach skupia się na tematach egzystencjalnych, szukając w nich głębszej refleksji nad istotą życia i bytu człowieka.

Smak wiśni - Kadr z filmuBadii (wciela się w niego Homajun Erszadi, jedyny zawodowy aktor występujący w tym filmie), samotny mężczyzna w średnim wieku, przemierza w swoim terenowym samochodzie serpentyny podteherańskich półpustynnych dróg ciągnących się w różne kierunki świata. Tyle dróg do wyboru, którą wybrać? Irański krajobraz w pełni, o którym tak doskonale pisał wybitny znawca sztuki perskiej Tadeusz Mańkowski w "Sztuce islamu": "Słusznie powiedział Pope4, że w żadnym może kraju dramat życia i śmierci nie odbija się tak w krajobrazie, jak w krajobrazie Iranu. Wieczne następstwo po sobie dnia i nocy jest tam bardziej nagłe, przeciwne sobie siły natury występują tam ostrzej i to może leżało niegdyś u podstaw zoroastryjskiego dualizmu, walki dobrego i złego. Kontrast pustyni i żyznej doliny czy ogrodu, to także jeden z tych momentów"5. I rzeczywiście, coś jest na rzeczy. Myślę, że nie byłoby kina Kiarostamiego bez tego krajobrazu. Ta twórczość, choć uniwersalna, to jednak bezpośrednio wychodzi od tej irańskiej pejzażowości, od przestrzeni, która w zestawieniu z pojedynczym człowiekiem wprost sama nastraja do zadumy.

Zdezorientowany początkowo widz nie wie, jaki cel przyświeca samochodowej przejażdżce głównego bohatera. Kiarostami nie spieszy się. Tajemniczy cel podróży wyłania się stopniowo. Przede wszystkim widzimy człowieka zamkniętego w swojej samochodowej kapsule, odgrodzonego od smaków życia, zatopionego w bólu i cierpieniu, zasklepionego w przeszłości. W jego życiu wydarzyło się coś, co doprowadziło go do krańcowej formy buntu przeciw sobie - postanowił popełnić samobójstwo. Nie wiemy co to było i film nie udzieli nam odpowiedzi na to pytanie. (M.in. przez takie pomysły Kiarostami realizuje swoje postulaty kina niezrealizowanego, kina zmuszającego widza do współuczestnictwa, ciągłego myślenia, poszukiwania odpowiedzi). Widzimy tylko człowieka, którego przerosły problemy życiowe i dlatego postanowił w ogóle zrezygnować z życia. Czy ma do tego prawo? Czy człowiek może swobodnie decydować o własnym życiu? To fundamentalne pytania, które nam widzom stawia Kiarostami.

Badii poszukuje drugiego człowieka, potrzebuje wspólnika, który pomoże mu w samobójstwie. Jest nawet gotów dobrze za taką pomoc zapłacić. Poszczególni ludzie, których spotyka podczas swojej wędrówki ku ostateczności prezentują, niczym w perskim traktacie filozoficznym, czy poemacie dydaktycznym, różne stadia wtajemniczenia w życie. Są ludźmi wywodzącymi się z różnych środowisk, ludźmi w różnym wieku i mają odmienne doświadczenia życiowe. Badii toczy z nimi rozmowy, z których poznajemy ich podejście zarówno do kwestii samobójstwa, jak i życia. Warstwa werbalna filmu ma tutaj ogromne znaczenie. Oczywiście nie wyjawię szczegółów, bo to właśnie te proste, ale bardzo zapadające w pamięć dialogi połączone z doskonałą formą stanowią o przejmującej sile filmu Kiarostamiego. Czy Badii zrozumie, że to czego potrzebuje jest w nim samym? To jaki jest świat, zależy od tego, jak na niego patrzysz - mówi jedna z osób, które spotyka główny bohater. Czy smak prostych przyjemności i radości, czy ten tytułowy smak wiśni może ocalić człowieka, który już dawno stracił radość z wszelkich smaków życia?

W "Smaku wiśni" pozornie niewiele się dzieje, ale mało który film z taką siłą i mądrością stawia prawdopodobnie najważniejsze dla każdego człowieka pytanie, które każdy przynajmniej raz w życiu sobie zadał - czy warto żyć? Wielkość Kiarostamiego polega na tym, że, nawiązując do perskich filozofów i poetów, stawia tylko ważne pytania, nie mówiąc, która z proponowanych odpowiedzi jest słuszna. To szczególna cecha wielkiej sztuki, ponieważ ostateczna odpowiedź i tak zawsze zależy od indywidualnego doświadczenia i od tego, jak wygląda wewnętrzny świat widza. W wywiadach Kiarostami przyznawał się do inspiracji m.in. twórczością Omara Chajjama, którego rubajaty stanowią doskonały punkt wyjścia do refleksji nad życiem i śmiercią. Dlatego "Smak wiśni" jest filmem, który można odkrywać i smakować, do którego chce się powracać na różnych etapach życia. To film, który bardzo mocno zapada w pamięć i o którym po prostu potrzeba rozmawiać. Reżyser powiedział o swoim dziele: "Możliwość samobójstwa czyni życie podróżą, z której bilet powrotny jest otwarty"6.

"Smak wiśni" dotyka szczególnie wrażliwego dla konserwatywnych władz religijnych i politycznych Iranu tematu samobójstwa. Z tej racji film Kiarostamiego po prostu skazany był na ogromne problemy z cenzurą. Reżyser otrzymał nawet zakaz rozpowszechniania filmu. W dramatycznych okolicznościach udało się jednak przekonać władze do zgody na pokaz filmu na festiwalu w Cannes, gdzie "Smak wiśni" przyjęto owacjami na stojąco i nagrodzono pierwszą w historii kina irańskiego Złotą Palmą, co po dziś dzień jest jednym z największych sukcesów tamtejszej kinematografii.

Sebastian Sroka

"Smak wiśni" (Ta'm-e gilas)
reż. Abbas Kiarostami,
Francja/Iran 1997, 96 min.

1. Starsze słowniki perskie wiśnię i czereśnię określają jednym słowem: gilas, z kolei najnowszy słownik persko-perski rozróżnia już jednak nazewnictwo tych owoców: wiśnia to albalu, a czereśnia gilas. Tak że zgodnie z tym duchem tłumaczenie tytułu filmu na język polski może brzmieć: "Smak czereśni".

2. Rubajat nr 25 (64), w: Robajat-e Chajjam, wstęp, redakcja i opracowanie Mohammad Ali Foruqi i Qasem Qani, Enteszarat-e Nahid, Teheran 1381, tłum. Albert Kwiatkowski.

3. Minimalizm bliski jest Kiarostamiemu także w innych dziedzinach sztuki. Jako fotograf tworzy minimalistyczne fotografie, często oparte na pejzażu. Z kolei kilka lat temu w Iranie głośne było wydanie dywanu Hafeza w jego wyborze. Mówiło się o tej książce: "Hafez Kiarostamiego". Kiarostami powybierał fragmenty gazali Hafeza i zrobił z nich haiku. Potem zrobił tak samo z poezją Sa'diego - również z jego wierszy wybrał malutkie fragmenty-obrazy i ułożył z nich haiku, które jest najbardziej minimalistyczną formą poezji.

4. Tadeusz Mańkowski przywołuje tutaj opinię Arthura Uphama Pope, jednego z najwybitniejszych badaczy sztuki Persji.

5. "Sztuka islamu", Tadeusz Mańkowski, Warszawa 1959, str. 72.

6. Za: Elżbieta Wiącek, "Filmowe podróże Abbasa Kiarostamiego", Kraków 2004, str. 151. Cytowana książka to jedyna w języku polskim, bardzo udana monografia irańskiego mistrza. Znajduje się tam świetna, wzorcowa wręcz analiza "Smaku wiśni", sytuująca film chociażby w kontekście filozofii Schopenhauera.