(Sura XXVIII:76)

Oto Karun należał do ludu Mojżesza,
lecz on był względem nich niegodziwy.
My daliśmy mu tyle skarbów,
że same tylko klucze do nich
były zbyt ciężkie dla ludzi obdarzonych siłą.
Oto powiedział mu jego lud: Nie raduj się!
Zaprawdę, Bóg nie miłuje tych, którzy się radują!

Przewodnik na drodze ducha* rzekł: Staraj się, o szlachetny, szczęśliwie przejść przez ów most,* abyś nie uczynił go sobie mieszkaniem i serca swego z nim nie związał, by Szatan zwycięstwa nie odniósł nad tobą, gdyż sto głodnych lwów tyle zła w stadzie owiec nie uczyni, ile Szatan tobie może uczynić. Szatan jest wrogiem, lecz stu szatanów z tobą nie uczyni tego, co twoja zwierzęca dusza* z tobą uczynić może. Powiedziano bowiem: "Twym największym wrogiem jest twa dusza zwierzęca, która w tobie przebywa."

*

Karun był uczonym w Piśmie i spośród Izraelitów tylko Mojżesz i Aron byli od niego bardziej uczeni. Miał piękną twarz i przyjemny głos, nieustannie czytał Torę i przez czterdzieści lat w samotni swojej Boga wielbił, a w pobożności i ascezie nie było wśród Izraelitów nikogo, kto by mu dorównał.

Iblis przeklęty co dzień szatanów wysyłał, aby kusili Karuna i zwiedli go ze słusznej drogi, a jego myśli ku uciechom tego świata zwrócili. Ci jednak bezsilni byli. Sam Iblis tedy przystąpił do dzieła, przybrał postać starego mnicha, usiadł niedaleko i zaczął wielbić Boga tak, że wkrótce jego asceza i pobożność większe wrażenie robiły niż asceza i pobożność Karuna. Gdy Karun to zobaczył, w wielkiej pokorze przyszedł do niego, próbował mu się przypodobać i starał się, aby stary mnich zwrócił na niego uwagę.

Pewnego dnia rzekł mu Iblis: "Nie przebywamy wśród ludzi pobożnych, nie pytamy o zdrowie chorych, nie odwiedzamy szlachetnych i dobrych. Jeśli wśród nich będziemy, nauczymy się wiele i dobro zyskamy może większe od tego, jakie mamy, a i Bóg bardziej nas za to wynagrodzi."

Słowami tymi Iblis sprawił, że Karun zszedł z góry, na której samotnie przebywał i razem z nim poszedł do ludzi. Ludzie widząc, w jakim są stanie, dobro wszelakie zaczęli im świadczyć i częstowali ich jadłem i pić im dawali. Iblis rzekł wtedy: "Lepiej będzie, gdy sami zarabiać zaczniemy, aby ludzi sobą tak nie obciążać."

Karun zgodził się i nie minęło wiele czasu, gdy odkrył radość z posiadania i miłość poczuł do świata. Iblis, osiągnąwszy swój cel, opuścił go mówiąc do siebie: "Zrobiłem, co do mnie należało i w pułapkę świata go rzuciłem."

Mojżesz przekazał Izraelitom wolę Boga i wszyscy ją przyjęli, a tylko Karun nie chciał słuchać. Ale gdy plemię Mojżesza przeszło przez morze, a faraon i jego wojska się potopiły, Karun wraz z całym swoim majątkiem i całą swoją wiedzą był pośród Izraelitów. Pewnego dnia, z zazdrości i pragnienia chwały, rzekł do Mojżesza: "Krewniaku, tyś jest prorokiem, Aron ofiary nadzoruje, a co jest moim udziałem?"

Mojżesz odparł: "Jedno i drugie Bóg przydzielił!"

Wtedy Karun odwrócił się od Mojżesza i z dnia na dzień coraz bardziej utwardzał się w złości i dumie swojej. Ze złota i srebra pałac dla siebie zbudował, po czym podburzył Izraelitów przeciw Mojżeszowi i dał pieniądze kobiecie sprzedajnej, aby świadczyła przed plemieniem, że Mojżesz do niej chadzał. Po czym zebrał grupę ludzi i zaprosił Mojżesza, aby im nauczał. Gdy Mojżesz mówił o złu, jakie płynie z zabójstw, kradzieży i nierządu, Karun spytał go: "Co jest karą dla mężczyzny, który ma żonę, a do sprzedajnej kobiety chodzi?"

Odparł: "Ukamienowanie!"

Karun rzekł: "A jeśli ty byłbyś tym mężczyzną?"

Mojżesz odparł: "Choćbym i ja nim był, prawo Boga pozostaje prawem."

Wtedy Karun kazał przyprowadzić ową kobietę. Mojżesz zapytał ją: "Czy miałem z tobą do czynienia?"

Kobieta zawahała się i w duchu myślała, że nie może proroka Boga oskarżyć, i że lepiej będzie dla niej, jeśli nie skłamie i proroka Boga nie zrani. Rzekła: "Mojżeszu! Karun zapłacił mi, abym kłamstwem cię oczerniła."

Mojżesz upadł na twarz i zapłakał, a wtedy usłyszał głos Boga, który mówił: "Mojżeszu, ziemia jest na twe rozkazy i co chcesz, rozkazuj!"

Mojżesz spojrzał na Izraelitów i rzekł: "Bóg wysłał mnie do Karuna tak, jak wcześniej do faraona mnie wysłał. Niech więc ten, kto jest ze mną i wiarę mą podziela, opuści Karuna!"

I całe plemię odwróciło się od niego za wyjątkiem dwóch mężczyzn, którzy przy nim zostali.

Mojżesz krzyknął wtedy: "Ziemio, zabierz ich!" A gdy po kolana w niej się zapadli, krzyknął znowu: "Zabierz ich!" I zapadli się w ziemi po pas, a później po szyję. Karun ujrzał potęgę i gniew Boga i błagał Mojżesza o przebaczenie i przysięgał na pokrewieństwo z nim. Mojżesz jednak nie zlitował się nad nim i rzekł, aby pochłonęła go ziemia, i Karun zniknął pod nią. A jego majątek, jago pałac i wszystko to, co posiadał razem z nim zapadło się pod ziemię.

Karun za sprawą modlitwy Mojżesza zapadł się pod ziemię, a Mojżesz głuchy był na jego krzyki, płacz i przysięgi i nie zważał na pokrewieństwo z nim, lecz powtarzał tylko: "Ziemio, zabierz go!"

Wtedy Stwórca z naganą przemówił: "Mojżeszu! On przysięgał na pokrewieństwo z tobą, a ty w odpowiedzi rzekłeś, by ziemia go pochłonęła. Mojżeszu! On płakał i błagał cię o pomoc, a ty go nie posłuchałeś. Gdyby mnie choć raz poprosił o pomoc, wybaczyłbym mu."

(t. II, s. 200-202)

tłum. albert kwiatkowski

Przewodnik na drodze ducha - chodzi o Abdullaha Ansariego.
ów most - symbol doczesnego życia na tym świecie.
zwierzęca dusza - nafs-e ammara, czyli dusza, która ulega pragnieniom i zmusza nas, abyśmy robili rzeczy złe. Nafs-e ammara jest najniższą z trzech głównych dusz człowieka.

źródło: Chadża Abdullah Ansari, Tafsir-e adabi wa erfani-je qar'an-e madżid be farsi, red. Habibullah Amuzegar, t. I-II, Enteszarat-e Eqbal, Teheran 1383.