Czciciel ognia

W pokoju na trzecim piętrze jednego z paryskich hoteli stał niewielki stół, a na nim butelka wina i dwa kieliszki. Za stołem, przy oknie, naprzeciw jednego ze swoich starych przyjaciół siedział Flandin.* Niedawno wrócił z Iranu. W kawiarni na dole grała muzyka, powietrze było ciemne i gęste, a za oknem padał deszcz. Flandin uniósł głowę, którą podpierał dłońmi, sięgnął po kieliszek wina, wychylił do dna, po czym zwrócił się do przyjaciela:

- Kiedyś myślałem, że zgubiłem się wśród tych ruin, gór i pustyni. Zadawałem sobie pytanie, czy wrócę jeszcze do kraju, czy usłyszę tę muzykę? Marzyłem, że pewnego dnia to się stanie. Tęskniłem do chwili, gdy usiądę z tobą w pokoju sam na sam i opowiem ci o swoich zmartwieniach. Teraz jednak chcę ci się zwierzyć z czegoś innego, w co i tak pewnie nie uwierzysz. Otóż, żałuję, że wróciłem. Chciałbym znów być w Iranie. Czuję się, jakbym coś stracił.

Gdy jego przyjaciel, mężczyzna o czerwonej twarzy i oczach bez wyrazu, usłyszał to, uderzył ręką w stół, zaśmiał się rzekł:

- Eugene, nie żartuj. Wiem, że malujesz, ale nie wiedziałem, że jesteś też poetą. Nie cieszysz się z naszego spotkania? A może tam sobie jakąś miłość znalazłeś? Słyszałem, że kobiety na Wschodzie są piękne.

- Ani jedno ani drugie. Mówię poważnie.

- Muszę ci powiedzieć, że gdy pewnego razu byłem u twojego brata, rozmowa zeszła na twój temat. Przysłałeś właśnie z Iranu nowe zdjęcia i twój brat mi je pokazywał. Pamiętam, że na wszystkich były jakieś ruiny... Jedno, jak mi wyjaśnił, przedstawiało świątynię ognia. Czyżby ludzie czcili tam ogień? O kraju, w którym byłeś wiem tylko tyle, że tkają tam dobre dywany. Nic więcej. Opowiedz mi o tym, co tam widziałeś. Wiesz przecież, że nas, Francuzów, ciekawi wszystko, co dotyczy tamtych stron.

Flandin zamyślił się na chwilę, po czym rzekł:

Grób Dariusza i świątynia ognia, Naqsz-e Rostam- Przypomniałeś mi o czymś. Otóż, kiedyś w Iranie przydarzyło mi się coś dziwnego. Nikomu jeszcze o tym nie mówiłem, nawet mojemu przyjacielowi Coste'owi,* który był tam ze mną. Bałem się, że mnie wyśmieje. Wiesz, choć w nic nie wierzę, to raz zdarzyło mi się czcić Boga, szczerze i bez żadnego fałszu. Było to właśnie obok tej świątyni ognia, którą widziałeś na zdjęciu. Gdy kopałem na południu Iranu, w Persepolis,* jednej nocy mój przyjaciel Coste poczuł się źle i sam poszedłem do Naqsz-e Rostam.* W skale wykute są tam groby starożytnych królów Iranu. Powinieneś je widzieć na zdjęciach. Mają kształt krzyża. Na górze znajduje się relief króla. Władca stoi przed ołtarzem i wyciąga w stronę ognia prawą rękę. Nad ołtarzem unosi się Ahura Mazda* - ich Bóg. Poniżej wykuto niszę, w której umieszczono królewski sarkofag z kamienia. Takich grobów jest tam kilka. Naprzeciw nich stoi duża świątynia ognia, którą nazywają Ka'bą* Zaratusztry.*

Pamiętam jak dziś. Zbliżał się wieczór, a ja dokonywałem pomiarów tej świątyni. Upał i zmęczenie dawały mi się we znaki. Nagle zobaczyłem jakieś dwie postaci, ubrane inaczej niż zwykli chodzić Irańczycy. Szły w moją stronę. Gdy się zbliżyły, ujrzałem dwóch mężczyzn w podeszłym wieku, starych lecz silnych i krzepkich. Ich oczy błyszczały, a twarze budziły respekt. Spytałem, kim są, skąd i dokąd idą? Okazało się, że wędrują z północy, są kupcami z Jazdu* i, jak większość mieszkańców tego miasta, wyznają zaratusztrianizm. Byli więc, tak jak dawni królowie Iranu, czcicielami ognia. Celowo zboczyli z drogi i przyszli tutaj, by odwiedzić starożytną świątnię ognia. Nie skończyliśmy jeszcze rozmawiać, gdy zaczęli zbierać suche gałązki, po czym składać je na kupkę. Przyglądałem się im w zadziwieniu. Podpaliwszy patyki zaczęli śpiewać i mruczeć modlitwy w jakimś dziwnym języku, którego jeszcze nie słyszałem. Podobno był to ten sam język, którym mówił Zaratusztra, i w którym została spisana Awesta.* Może nawet ten sam, który w piśmie klinowym* wyryto na skałach.

Gdy dwaj starzy zaratusztrianie modlili się przed ogniem, spojrzałem w górę. Nad niszą znajdującą się naprzeciwko mnie zobaczyłem wykutą w skalę scenę, identyczną ze sceną, która właśnie rozgrywała się na moich oczach. Zamarłem. Było tak jakby ludzie przedstawieni nad grobem Dariusza* po kilku tysiącach lat ożyli i przyszli tutaj, by oddać cześć swojemu Bogu, którego wizerunek znajdował się przede mną. Byłem zdumiony. Jak to możliwe, że po tak długim czasie i mimo tych wszystkich starań, jakie czynili muzułmanie, by zniszczyć tę starożytną religię, wciąż ma ona swoich wyznawców, którzy potajemnie choć pod gołym niebem, kłaniają się przed ogniem.

Ahura Mazda nad ołtarzem ognia i oddający mu cześć król, relief w Naqsz-e Rostam, rysunek autorstwa Eugene Flandina Zaratusztrianie odeszli, zniknęli mi z oczu i zostałem sam. Mały stos, który ułożyli z suchych gałązek, jeszcze się palił. Nie wiem, co się stało, ale poczułem, że ogarnia mnie nastrój jakiejś pobożności. Wokół panowała kamienna cisza. Żarząca się kula księżyca wytoczyła się zza gór i swoim bladym blaskiem oświetliła masywną bryłę świątyni ognia. Wydało mi się, że czas cofnął się o dwa-trzy tysiące lat. Zapomniałem, kim jestem i skąd pochodzę. Spojrzałem na popiół, przed którym owi dwaj dziwni starcy klęcząc bili pokłony. Cienka, niebieskawa smuga dymu powoli unosiła się z niego i falowała w powietrzu. Cienie postrzępionych skał, niknąca krawędź nieba, gwiazdy, które migotały nade mną, podniosła cisza, jaka ogarnęła dolinę, tajemnicze ruiny wokół i starożytna świątynia ognia, a także dusze i myśli zmarłych, które krążyły nad tymi grobami i wśród skał, to wszystko sprawiło, gdyż ode mnie nic tu nie zależało, że ukląkłem przed kupką popiołu, z której unosił się niebieskawy dym i oddałem pokłon. Ja, który nigdy w nic nie wierzyłem. Nie wiedziałem, co powiedzieć, nie czułem potrzeby, by się modlić. Trwałem w tym stanie nie dłużej niż minutę, po czym doszedłem do siebie. Znów byłem sobą, lecz stało się, oddałem cześć Ahura Mazdzie - być może w ten sam sposób, w jaki starożytni królowie Iranu czcili ogień. W tej jednej minucie ja też byłem czcicielem ognia.

Myśl o mnie, co chcesz. Ale może to zwykła ludzka słabość i niemoc...

tłum. albert kwiatkowski

Eugene Flandin - XIX-wieczny francuski malarz, orientalista, archeolog. Najbardziej znany jest z rysunków przedstawiających zabytki, krajobrazy i życie ludzi w Iranie, które wykonał podczas trzyletniego pobytu w tym kraju (1839-1841). Jego Voyage en Perse są cennym źródłem dla poznania ówczesnego Iranu.

Pascal Coste - XIX-wieczny francuski architekt. Wraz z Eugene Flandinem spędził trzy lata w Iranie. Po powrocie do Francji Flandin i Coste zaczęli przygotowywać do wydania zebrany podczas podróży materiał (zapiski i rysunki). W pracy tej Coste zajął się architekturą.

Persepolis - Miasto Persów (gr.), po persku zwane Tronem Dżamszida (Tacht-e Dżamszid). Miasto założone przez królów z dynastii Achemanidów. Najwspanialszy zabytek starożytnego Iranu. Zniszczone w 330 roku p.n.e. przez Aleksandra Wielkiego. Jego ruiny znajdują się około sześćdziesięciu kilometrów od Szirazu.

Naqsz-e Rostam - leżz kilkanaście kilometrów od Persepolis. Znajduj się tam cztery wykute w skale groby królów perskich z dynastii Achemenidów (tylko jeden jest jednak zidentyfikowany dzięki inskrypcji mówicej, że należał do Dariusza I) oraz kilka reliefów sasanidzkich.

Ahura Mazda - Mądry Pan, Bóg zaratusztrian, którego Zaratusztra (założyciel tej religii) ogłosił "jedynym niestworzonym Bogiem, istniejącym wiecznie i będącym Stwórcą wszystkiego, co dobre..." (M. Boyce, Zaratusztrianie, Łódż 1988, s. 36).

Ka'ba - świątynia wzniesiona na środku wielkiego meczetu w Mekce; najświętsze miejsce islamu. W jeden z jej narożników wmurowano Czarny Kamień, najbardziej czczony przedmiot w islamie. Ka'aba jest celem pielgrzymki, jaką każdy muzułmanin powinien odbyć choćby raz w życiu. Przed islamem plemiona arabskie uważały ją za świętą. Muzułmańska tradycja mówi, że wzniósł ją Adam na miejscu, gdzie Bóg mu przebaczył, w 200 lat po wygnaniu z raju, a odbudował ją po potopie Abraham. Czarny Kamień zaś, który po potopie uleciał do nieba, przyniósł z powrotem Abrahamowi archanioł Gabriel. W stronę K'aby muzułmanin zwraca twarz podczas codziennej modlitwy.

Zartusztra - założyciel religii, która panowała w Iranie aż do podboju arabskiego w VII w. n.e. Przypisuje się mu autorstwo Gath - hymnów, które stanowią najstarszą część Awesty.

Jazd - pustynne miasto w pd.-wsch. Iranie, główny ośrodek zaratusztrianizmu w Iranie.

Awesta - święta księga zaratusztrian.

pismo klinowe - pismo, którego w starożytnym Iranie używano do zapisywania języka staroirańskiego. Znane wyłącznie z królewskich inskrypcji na skałach i murach budowli.

Dariusz - Dariusz I Wielki, trzeci władca z dynastii Achemenidów. Wprowadził ważne reformy administracyjno-ekonomiczne w Imperium, wzniósł pierwsze budowle w Persepolis i rozpoczął wojny z Grekami. Za jego rządów starożytny Iran był u szczytu potęgi.

źródło: Ataszparast, w: Sadeq Hedajat, Gozide-je dastanha-je Sadeq-e Hedajat, tom 2, Teheran 1381, s. 23-28.