8 (96)

Na nasz ból lekarstwa żadnego nie ma, pomocy!
Nasza rozłąka już nigdy się nie skończy, pomocy!

Wiarę nam i serca wzięły, odebrać chcą nam życie.
Pomocy! Uwolnijcie nas spod jarzma pięknolicych.

Serca juz nam skradły, dusz naszych żądają teraz.
Pomocy! Za jednego całusa chcą nam dusze odebrać.

Wyssały z nas całe życie te bezlitosne kochanki.
Pomocy! Muzułmanie, co jest lekarstwem naszym?

Płonę i płaczę, jak Hafez, całe noce i całe dnie,
Pomocy! Tak jak on nie wiem, co ze mną dzieje się.

tłum. albert kwiatkowski