19 (348)

Z łez morze stworzę, cierpliwość wśród piasków rozrzucę,
po czym bez strachu i trwogi moje serce w wody te rzucę.

Z serca grzesznego, serca, które się boi, wydobędę oddech
tak gorący, że grzech Adama i Ewy spalę jego żarem i ogniem.

Źródło szczęścia i radości bije tam, gdzie jesta ukochana,
zrobię więc wszystko, co jest w mojej mocy, aby ją odnaleźć.

Rozchyl poły swojej szaty mój księżycu w słonecznej koronie,
abym, niczym twój warkocz, leżał w zachwycie do stóp twoich.

Niebo mnie strzałą trafiło, przynieś więc wina, bym pijany
despocie cięciwę łuku przeciął i schował przed nim strzały.

Na ten tron ruchomy* odrobinę wina ze swojej czary wyleje,*
struny harfy trącę i muzyką niebieskie sklepienie wypełnię.

Hafezie, nasze dni są niepewne i błędem jest liczyć na nie,
a soko tak, czemu dzisiejszą radość na jutro odkładać mamy?

tłum. albert kwiatkowski

tron ruchomy - tutaj: niebo.
kilka kropel wina z czary wyleję - niegdyś panował zwyczaj, że przed piciem wina jego kilka kropel wylewano na ziemię ku pamięci zmarłych.