Umierałam przez ciebie

Umierałam przez ciebie,
lecz ty życiem moim byłeś.

Ze mną chodziłeś,
we mnie śpiewałeś,
gdy po ulicach
bez celu chodziłam,
ty ze mną chodziłeś,
ty we mnie śpiewałeś.

Gdy noc się powtarzała,
zapraszałeś na otwarte poranka okno
zakochane wróble, które wśród gałęzi wiązu siedziały.
Gdy noc trwała i trwała,
zapraszałeś na otwarte poranka okno
zakochane wróble, które wśród gałęzi wiązu siedziały.

Przychodziłeś z lampą na uliczkę naszą.
Przychodziłeś z lampą,
gdy dzieci odchodziły,
kwiaty akacji spały,
a ja w lustrze sama zostawałam,
ty z lampą przychodziłeś...

Swoje dłonie darowałeś,
swoje oczy darowałeś,
swoją dobroć darowałeś,
gdy ja głodna byłam,
swoje życie darowałeś.
Byłeś jak dobre światło.

Tulipany zrywałeś
i je w moje warkocze wplatałeś,
gdy moje warkocze z nagości drżały,
ty tulipany zrywałeś.

Policzki swoje przyciskałeś
do lęku piersi moich,
kiedy ja już
nie miałam nic do powiedzenia,
ty policzki swoje przyciskałeś
do leku piersi moich
i słuchałeś,
jak moja krew łkając płynie,
a moja miłość płacząc umiera.

Słuchałeś,
lecz nie widziałeś mnie.

tłum. albert kwiatkowski

źródło: Forugh Farrochzad, Tawallodi Digar (Drugie narodziny), Teheran 1964.