W ciemności

W ciemności
zawołałam ciebie.
Było cicho i wiatr
zasłoną poruszał.
Na smutnym niebie
płonęła gwiazda,
płynęła gwiazda,
ginęła gwiazda.
Zawołałam ciebie.
Zawołałam ciebie.
Całe swoje istnienie,
jak czarkę mleka,
w dłoniach trzymałam.
Niebieskie księżyca spojrzenie
na szyby padało.

Tęskna piosenka
wzlatywała, jak dym,
z miasta cykad,
ślizgając się, jak dym,
po okiennych szybach.

Przez całą noc tam
w piersi mojej
ktoś szlochał,
straciwszy nadzieję,
ktoś na nogi wstawał,
ktoś pragnął ciebie,
lecz zimne dłonie
wciąż go odpychały.

Przez całą noc tam
z czarnych gałęzi
smutek opadał.
Ktoś stracił siebie,
ktoś wołał ciebie,
a powietrze, jak żwir,
sypało się na niego.

Moje małe drzewo
kochało wiatr,
bezdomny wiatr.
Gdzie jest wiatru dom?
Gdzie jest dom jego?

tłum. albert kwiatkowski

źródło: Forugh Farrochzad, Tawallodi Digar (Drugie narodziny), Teheran 1964.