Fachroddin Eraqi

Fachroddin Ibrahim, zwany Eraqim, urodził się na początku XIII w. w małej wiosce niedaleko Hamadanu. Zanim przyszedł na świat jego ojciec miał sen, w którym Ali - zięć Proroka, czwarty kalif sunnitów i pierwszy imam szyitów - przepowiedział mu, że Eraqi będzie kimś wielkim. Tak też się stało.

W wieku sześciu lat Eraqi znał na pamięć cały Koran, czym wzbudzał podziw sąsiadów. Gdy skończył siedemnaście lat był już wszechstronnie wykształcony i zaczął nauczać innych. Wkrótce jednak wydarzyło się coś, co zadecydowało o całym jego późniejszym życiu. Pewnego dnia grupa kalandarów - wędrownych i nie uznających żadnych społecznych norm derwiszy - zjawiła się w Hamadanie. Derwisze zachowywali się dziwnie, śpiewali o winie, miłości, upojeniu, o tym, że porzucili meczet i wybrali ruinę, gdzie piją wino... Eraqi przysłuchiwał się temu i nagle zapłonęła w nim miłość. Zdjął z głowy turban, zrzucił teologiczne szaty i oddał je wędrowcom, a gdy ci opuścili miasto, porzucił swoje książki i studia i pobiegł za nimi. Nie mówił już jak teolog, lecz jak poeta w ekstazie. Dogonił kalandarów i przyłączył się do nich.

Derwisz, pierwsza poł. XVII wieku, Isfahan, Galerie Alexi Renard, ParyżWędrowali razem przez Iran, aż zawędrowali do Indii. Zatrzymali się w Multanie. Tam Eraqi spotkał pierwszego ze swoich wielkich nauczycieli - szejcha Bahaoddina Zakarijję Multaniego, który był przywódcą bractwa Suhrawardii. Mimo że reguła tego bractwa nie dopuszczała żadnych ekscesów, a zachowanie Eraqiego, który wciąż widywany był na bazarach i w winiarniach, jak przy dźwiękach muzyki śpiewał poezję, budziło oburzenie uczniów szejcha, ten nie strofował go, gdyż wiedział o jego wyjątkowości. Eraqi pozostał na służbie u Bahaoddina dwadzieścia pięć lat. Szejch zaręczył go ze swoją córką, a gdy umierał wyznaczył na swojego następcę. To wzbudziło wielką zawiść w bractwie. Eraqi musiał uciekać.

Ruszył na wschód. Dotarł do Mekki, a z Damaszku udał się do Konii, która w owym czasie była wielkim centrum politycznym, religijnym i kulturalnym tej części świata. Wystarczy wspomnieć, że działali tam wtedy tacy giganci sufizmu, jak Dżalaloddin Rumi i Sadroddin Qunawi. Eraqi odwiedzał ich obu. Szczególnie ważne było dla niego spotkanie z Qunawim, który stał się jego drugim nauczycielem. Był on najwybitniejszym uczniem Ibn Arabiego i niedługo po tym, gdy Eraqi zjawił się w Konii zaczął prowadzić cykl wykładów poświęconych Fusus al-hikam - jednemu z najważniejszych dzieł Wielkiego Szejcha. Eraqi przysłuchiwał się im i po każdym wykładzie pisał krótkie rozważania o tym, co usłyszał. Całość zatytułował Lam'at, czyli Iskry.

Eraqi zmarł pod koniec XIII wieku. Pochowano go na cmentarzu w Damaszku, obok Ibn Arabiego.

Lam'at pisane są bardzo zwięzłą, przeplataną wierszami prozą. Eraqi wzorował się tu, o czym sam mówi, na Sawaneh Ahmada Gazalego, który tak, jak on należał do Szkoły Miłości. Uważa się, że tekst ten, jak żaden inny wprowadza teozofię Ibn Arabiego do perskiej tradycji poetyckiej. Gdy Eraqi ukonczył swoje dzieło zaniósł je Qunawiemu do przeczytania, a ten rzekł, że Iskry zawierają sedno tego, o czym mówi Fusus al-hikam.

W Iskrach pojawiają się czasem krótkie fragmenty pisane po arabsku, czyli w języku, którego nie znam. W takich przypadkach korzystam z tłumaczeń ich na perski, które znajdują się w wydaniu, jakim dysponuję. Biorąc pod uwagę znaczenie tekstu, głębie zawartej w nim filozofii oraz to, że niekiedy mam problemy ze zrozumieniem języka oryginału, w tłumaczeniu pomaga mi m.in. zaopatrzony w komentarz przekład Lam'at na angielski autorstwa W.C. Chitticka i P.L. Wilsona.

Notka na podstawie: Fakhruddin 'Iraqi, Divine Flashes, tłumaczenie, wstęp i komentarz William C. Chittick i Peter Lamborn Wilson, Paulist Press, New York 1982.