Legenda o Mądrości

Ziemia była pełna zła i pozostawiona na pastwę losu. Panowało na niej tak wielkie bezprawie, że niebo nad nią płakało.

Elham Asadi, ilustracja do książkiLudzie żyli w kłamstwie i gniewie, wrodzy i obcy sobie, a chciwość i niesprawiedliwość stanowiły porządek świata. Było tak, ponieważ z powierzchni ziemi znikła Mądrość: porwano ją, zakuto w łańcuchy i uwięziono w podziemiach, na siódmym, najniższym poziomie* - w piekle.

Czasem z odległego miejsca tej spowitej pyłem ziemi podnosił się głos nielicznych, tych, którzy mieli już dość:

- Z ziemi znikła Mądrość, odnajdźmy ją.

Ale pozostali drwili z nich, mówiąc:

- Oni bredzą, życia nie znają. Zamiast twardo po ziemi stąpać, bujają w obłokach. Nic nie wiedzą o świecie.

Zmęczeni krzyczeli dalej:

- Nie, tak nie jest! To bezmyślność! To nie jest prawo ziemi. Uwierzcie, Mądrość już nas nie oświeca.

Ludzie śmieli się z nich, lecz ich krzyk mącił spokojny sen, w jaki zapadła ziemia. Dlatego postanowili położyć temu kres i zabili ich. Wtedy ziemia z powrotem pogrążyła się we śnie, a ludzie nie dowiedzieli się, kim byli tamci i dlaczego krzyczeli.

Elham Asadi, ilustracja do książkiDżamszid* - strażnik ziemi - oburzony tą niesprawiedliwością jechał przez świat. Pola uprawne wyschły, rzeki zmieniły się w bagna, powietrze dławiło oddech, a życie ludzi znaczyły susze, choroby, niemoc i śmierć.

Wstrząśnięty tym, co zobaczył, zawołał:

- Ludzie! Ziemia umiera! Życie umiera! Zjednoczcie się i odwróćcie nieszczęście, usuńcie ze świata niesprawiedliwość!

Ale jego słowa odbijały się echem, niczym w ciemnej, głębokiej, dziwnej studni i wracały do niego niezrozumiałe, bezładne.

Krzyknął:

- Gdzie się podziali dumni mieszkańcy tej ziemi? Co się stało z ich gniewem? Gdzie są ci ludzie niezachwiani jak góry i jaśni niczym słońce?

I tym razem nie usłyszał odpowiedzi. Na ziemi nie było chęci do walki. Ruszył więc sam. Wjechał w Zolomat* i udał się w miejsce, gdzie mieszkała Mądrość. Jej domem było jasne źródło w kryształowej jaskini, która znajdowała się w zielonej górze. Ale gdy tam dotarł, zobaczył, że wszystko zostało zniszczone. Pokornie ruszył w drogę powrotną przez ciche góry, smutne doliny, wśród wycia wiatru. Wiedział, że Mądrość uprowadzono z ziemi i uwięziono w podziemiach, w krainie dewów.*

Trzeba było się spieszyć. Dżamszid myślał o tym, jak najszybciej odnaleźć Mądrość i sprowadzić na ziemię. Kraina dewów była pod ziemią, w piekle. Musiał udać się na siódmy, najniższy poziom podziemi i uwolnić Mądrość z więzów, jakimi ją spętały demony.

Elham Asadi, ilustracja do książkiZamyślony wrócił do swojego pałacu, który wznosił się na najwyższej górze świata.

Rzekł do siebie:

- Gdybym miał broń dewów, wydałbym im wojnę i oczyściłbym z nich ziemię. Niestety, nie mam jej.

Dżamszid rozmyślał o tym przez wiele dni, a gdy stracił nadzieję, zwrócił się o pomoc do Ormuza:*

Stwórco świata, Ormuzie, Boże, który obdarzasz mocą, daj mi siłę i spraw, abym ciałem upodobnił się do dewów. Wyjaw mi tajemnicę broni, którą pokonam demony i położę kres ich panowaniu nad ludźmi, dzięki czemu z powrotem sprowadzę na ziemię Mądrość.

Ormuz rzekł:

- Dobry Dżamszidzie, dam ci ciało dewów, abyś wyruszył do piekła, uwolnił Mądrość i sprowadził ją na ziemię.

W jednej chwili Dżamszid upodobnił się do dewa, po czym udał się do wnętrza ziemi.

Wejście do piekła przypominało czarną, straszną studnię. Było tak wąskie, że tylko pojedynczo można było przez nie przejść, a ten, kto się na to odważył, miał wrażenie, że jest tam zupełnie sam i czuł takie zimno, jakby wszystko było z lodu.

Dżamszid zstąpił w piekielną otchłań studni.

Starał się być najciszej, jak potrafił, lecz ciemność krzyczała, a jej krzyk sprawił, że w jego sercu pojawiło się zwątpienie i chciał uciekać.

Wytrwał jednak.

Elham Asadi, ilustracja do książkiCzas umarł. Rok trwało zanim dotarł na pierwszy poziom podziemi. Rozejrzał się wokół, jego wzrok przywykł do ciemności.

Jeden z dewów - strażników piekła - spytał go:

- Skąd przychodzisz?

- Z ziemi - odparł.

Strażnik spytał:

- Czy wciąż ci głupi ludzie walczą ze sobą i są dla siebie okrutni?

- Tak - Dżamszid skinął głową

Myślę, że tak właśnie jest. Idź na dół. Potrzebują tam pomocy. Jest dużo do roboty. Nie wiesz, co zrobili i jaką broń wykuli!

Dżamszid minął strażników i poszedł szukać drogi. Zobaczył wokół siebie rzekę o ciemnej, mętnej wodzie. Rok szukał brodu. W końcu dostał się na drugi brzeg. Powietrze było duszne. Wszędzie rozlegały się głuche uderzenia młotów i sapanie ciężko pracujących demonów. Niczego tam nie znalazł. Paliła go gorączka i ledwo trzymał się na nogach.

Dewy czerpały z rzeki wodę i nosiły do pomieszczenia, w którym palił się ogień, po czym wynosiły stamtąd ostrą, błyszczącą broń, którą zanurzały w lodowatych źródłach. Następnie wyjmowały ją z wody i kuły wielkimi, ciężkimi młotami, a gdy skończyły, inne zanosiły ją na niższy poziom podziemi. Dżamszid dołączył do demonów i zaczął z nimi pracować.

Przez rok nosił w wiadrach czarną, mętną wodę z rzeki, która płynęła wokół piekła, do pomieszczenia, w którym palił się ogień. Tam dostał się po kolejnym roku. Doszedł w pracy do takiego mistrzostwa, że wszyscy się dziwili. Używał siły i wiedzy, wykonując najtrudniejszą robotę.

Wkrótce dowiedział się, że dewy robią dzidy, miecze i sztylety nie z kamienia, lecz ze lśniącego, twardego żelaza. Broń zaś składały w długich, krętych piwnicach.

Przez cały ten czas Dżamszid miał oczy i uszy na wszystko otwarte. W końcu odkrył, że mądrość, skutą łańcuchami, trzymają w najdalszym zakątku piekła.Elham Asadi, ilustracja do książki Wielokrotnie po kryjomu zapuszczał się w puste, wilgotne, ciemne korytarze i błądził po krętych i budzących grozę lochach. Wreszcie, po dziesięciu latach, znalazł miejsce, w którym była uwięziona Mądrość.

Dotarł do najodleglejszej i najciemniejszej części piekła. Panowała tam gęsta i niczym niezmącona cisza, która wzbudziła w jego sercu niepokój. W powietrzu unosił się smród siarki i nigdzie nie było drzwi. Szukał ich po omacku, lecz natykał się tylko na twardą, żelazną ścianę.

- Otwórzcie drzwi! - krzyknął.

Nikt nie odpowiedział. Krzyknął ponownie, a jego głos niósł się przez piekło. Uderzył pięścią w żelazną ścianę tak mocno, że zadrżała. Wtedy otworzyły się małe drzwiczki, wyjrzał przez nie zdziwiony dew i spytał:

- Czego chcesz?

- Przynoszę Mądrości wiadomość - odparł Dżamszid.

- Od kogo? - spytał strażnik.

- Sam ją muszę przekazać - odparł.

Strażnik spojrzał na niego, otworzył od niechcenia drzwi i spytał:

Elham Asadi, ilustracja do książki- Od kogo przynosisz jej wiadomość? Na ziemi wszyscy o niej zapomnieli i myślą, że umarła.

Dżamszid nie odpowiedział tylko ruszył za strażnikiem. Mijali rzeki, w których wrzała woda i jeziora pełne gorącej lawy, aż dotarli do krzemiennej góry, w której była ciemna jaskinia. Przed wejściem do niej spał smok, którego cielsko oplatało góry, a jego gorący oddech zabarwił wszystko wokół na czerwono.

Strażnik spojrzał na Dżamszida i rzekł:

Muszę wracać. Mądrość jest więziona na dnie tej jaskini, a smok jest jej strażnikiem. Bez jego zgody tam nie wejdziesz.

Dżamszid został sam. W zamyśleniu patrzył na smoka. W końcu zebrał się na odwagę i rzekł:

- Przynoszę Mądrości wiadomość, sam muszę ją dostarczyć.

- Przekaż ją mi - ryknął smok.

Dżamszid krzyknął.

Wtedy potwór zaatakował go. Potoczyły się w dół kamienie, rozpryskując wokół gorącą wodę rzek. Dżamszid z całą siłą ruszył na smoka. Rzucał dzidami, ciął mieczem i kłuł sztyletem odrażające cielsko gada. Czas pędził i nie wiedział, ile minęło dni i nocy. Nagle spostrzegł, że smok leży bez życia.

Elham Asadi, ilustracja do książkiSzybko wszedł do jaskini. Z każdym krokiem wpadał w grząski dół z wodą, a kamienie spadały wokół niego. Wreszcie dotarł do miejsca, gdzie była uwięziona Mądrość. Leżała w kącie ledwo żywa. Ostrą bronią przeciął łańcuchy, po czym podniósł ją i ruszył w drogę powrotną. Ostrożnie szedł naprzód. Przez te wszystkie lata dobrze poznał korytarze i czeluście piekła. Wiedział, gdzie trzeba skręcić, gdzie się schylić, a gdzie przeskoczyć głęboki dół z wodą. W pewnym miejscu jednak drogę zagrodziła mu woda, brodził w niej aż po uda i nie mógł biec. Z ogromnym trudem zdołał ją przebyć i ruszył dalej. Z każdego korytarza wypadały dewy i rzucały się na niego. Dżamszid walczył, zabijał je i uciekał dalej.

W końcu, po trzynastu latach, dotarł na powierzchnię ziemi i zaniósł Mądrość do jej mieszkania - kryształowej jaskini w zielonej górze.

Ludzie zmienili się. Ich serca zaczęły bić w rytmie przyjaźni. Życie zyskało nowy smak. Człowiek znów odnalazł człowieka i patrzył na niego z taką miłością, że zapomniał o wrogości. Człowiek znów odnalazł ziemię i patrzył na nią z taką miłością, że zapomniał o okrucieństwie i własnymi rękami ją ożywił.

Elham Asadi, ilustracja do książkiNa ziemi rozkwitły kaczeńce. Wietrzyk wzbudzał fale w morzu narcyzów, rozwiewał warkocze wierzbom i sprawiał, że słońce się śmiało.

Ludzie z nadzieją patrzyli w niebo i na ziemię. Wysoko, na górze Qaf swoją pieśń śpiewał Simorg,* a na dole bawiły się dzieci.*

tłum. albert kwiatkowski

siódmy poziom ziemi - według dawnych wierzeń ziemia miała siedem poziomów. Odpowiadało im siedem sfer nieba.

Zolomat - kraina wiecznej ciemności, która rozciąga się na krańcach świata, przed górą Qaf.

Dżamszid - czwarty władca świata, który trudził się nieustannie, odkrywając coraz to nowe rzeczy i ucząc ludzi wciąż czegoś nowego.

dewy - w tradycji i mitologii irańskiej są groźnymi demonami ciemności. Słudzy Arymana, który jest bogiem zła, ciemności, kłamstwa, głównym przeciwnikiem Ormuza (Ahura Mazdy), który jest bogiem dobra, jasności, mądrości i prawdy.

góra Qaf i Simorg - Qaf to mityczna, szmaragdowa góra, która opasuje cały świat. Na jej szczycie ma gniazdo mityczny ptak Simorg.

bawiły się dzieci - dosłownie mowa tu o dziecięcej zabawie, która nazywa się amu zandżirbaf. Dzieci trzymają się za ręce tworząc koło i kręcą się, śpiewając właściwe tej zabawie piosenki oraz naśladując głosy zwierząt. Jest to jedna z formuł, jakimi kończą się baśnie.

źródło: Mahdocht Kaszkuli, Afsane-je cherad, ilustrowała Elham Asadi, Enteszarat-e Szabawiz, Teheran 1382.