Rady króla

Dawno, dawno temu żył sobie król, który miał trzech synów. Pewnego dnia ciężko zachorował. Wezwał ich więc do siebie i rzekł: "Dam wam kilka rad, o których musicie pamiętać!"

"Zrobimy, jak sobie życzysz!" - odparli.

"Nie nocujcie w starym młynie, na cmentarzu i na pustyni!" - ostrzegł ich.

"Będziemy pamiętać!" - obiecali chłopcy.

Wkrótce król umarł. Minęło kilka lat i młodzieńcy postanowili wyruszyć w świat. Była noc, gdy dotarli na jakiś cmentarz. Starsi bracia rzekli: "Przenocujmy tutaj."

Najmłodszy przestrzegał ich i przypominał rady ojca, ale nie chcieli go słuchać.

"Widać, że bardzo się boisz, śpij więc między nami" - odparli.

Gdy młodzieniec zobaczył, że próżne są jego słowa, ustąpił i poszli spać. On jednak postanowił czuwać. O północy jeden z grobów otworzył się, wylazł z niego wielki smok i ruszył ku nim. Młodzieniec nie obudził braci, wyszeptał tylko: "Bismillah"*, zerwał się na nogi i zabił smoka. Po czym z jego skóry zrobił sobie pas i poszedł spać. Rankiem rzekł: "W przyszłości musimy pamiętać o słowach ojca. Dziś nocy coś widziałem." Bracia zaśmiali się i nie uwierzyli mu.

Jechali dalej, aż noc zastała ich przy starym młynie. Najmłodszy znów przestrzegał: "Żle zrobimy zatrzymując się tu. Jedźmy dalej."

I tym razem bracia nie posłuchali go i poszli spać. Mijały godziny, a młodzieniec leżał i czuwał. O północy zobaczył, że z wielkiej dziury wyszedł jakiś dew* i ruszył ku nim, lecz po kilku krokach zawrócił w stronę swojej kryjówki. Chłopak poszedł za nim i zabił go, po czym wrócił na swoje miejsce i usnął. Rankiem nic nikomu nie powiedział i ruszyli w dalszą drogę. Zbliżała się noc kiedy dotarli na pustynie. Starsi bracia postanowili się zatrzymać, a najmłodszy znów przestrzegał ich i przypominał słowa ojca. Oni jednak popukali się w czoła i rzekli: "Ależ ty strachliwy. Śpij więc między nami!"

Młodzieniec ustąpił, lecz i tym razem zamiast usnąć, czuwał. Gdy nastała północ, usłyszał ciche głosy. Wstał i poszedł w ich kierunku. Dotarł do kryjówki, gdzie właśnie banda złodziei omawiała następną kradzież. Ostrożnie dołączył nich i przysłuchiwał się ich słowom. Kiedy się naradzili i mieli wyruszać, jeden z nich rzekł: "Policzmy, ilu nas jest, aby nikt się nie zgubił."

Policzyli i odkryli, że jest wśród nich ktoś obcy.

"Kim jesteś i skąd się tu wziąłeś?" - spytali.

"Jestem złodziejem tak jak wy - odparł młodzieniec. - Szedłem właśnie na kradzież, gdy was zobaczyłem. Chcę się do was przyłączyć."

Rozbójnicy zgodzili się i razem poszli włamać się do zamku króla. Kiedy podeszli pod mury, postanowili, że jeden z nich wejdzie na górę i przy pomocy liny wciągnie pozostałych. Królewicz zgłosił się na ochotnika, wziął linę i wdrapał się na mur. Po czym każdego, kto się wspiął, zabijał i zrzucał za mur. Gdy uporał się z ostatnim rozbójnikiem, zszedł na dół i zobaczył trzech śpiących strażników. Zabił również ich, po czym poszedł do zamku. Wszedł do komnaty, gdzie spały trzy królewny. Pod łóżkiem najmłodszej stał talerz z ryżem. Młodzieniec zjadł ryż, bo był bardzo głodny, po czym zabrał śpiącej pierścionek i włożył go sobie na palec, a swój pierścionek wsunął na palec dziewczyny. Potem wziął jej chusteczkę i opuścił zamek. Kiedy wrócił do obozowiska była jeszcze noc. Położył się więc i usnął. Rankiem starsi bracia chcieli ruszać w dalszą drogę, lecz on przekonywał, aby zostali tu jeszcze kilka dni i cieszyli się pięknem okolicy.

Z początku bracia nie słuchali go, ale w końcu jeden z nich rzekł: "Posłuchajmy go tym razem". I postanowili zostać.

Gdy nastał ranek i król zobaczył ciała zabitych, rozgniewał się i zachodził w głowę, kto mógł to zrobić. Wezwał do siebie wezyra i kazał mu znaleźć sprawcę nocnego zajścia.

"Trzeba urządzić wielki cheirat* - rzekł wezyr - i zaprosić na niego wszystkich mieszkańców królestwa. Kiedy będą chcieli umyć ręce, nie dawajmy im jednak ręczników. Niech wycierają się swoimi chustkami."

Kiedy najmłodszy królewicz usłyszał, że padyszach urządza chejrat, zaproponował: "Pójdźmy tam, a może się czegoś dowiemy."

"Idź sam, my jesteśmy zajęci - odparli bracia - i nie zapomnij przynieść nam czegoś do jedzenia!"

Z wielkim trudem udało mu się przekonać ich i razem poszli do zamku. Gdy wszyscy ludzie przybyli i myli ręce, córka króla obserwowała ich zza muru. Kiedy najmłodszy z braci wycierał ręce, dziewczyna rozpoznała chusteczkę i pierścionek. Przywołała swojego braciszka i rzekła: "Idź, usiądź przy tamtym młodzieńcu i powiedz, aby dał ci pierścionek."

Malec pobiegł do nieznajomego, lecz ile by nie prosił i nie płakał, ten nie chciał oddać pierścionka. Kiedy ludzie sobie pojedli i się rozeszli, król rozkazał, aby przyprowadzono mu owego młodzieńca. Gdy straż schwytała go, jego bracia czynili mu wymówki: "Mówiliśmy, aby tu nie przychodzić. Nie chciałeś nas posłuchać i teraz wsadzą cię do więzienia."

Kiedy przyprowadzono go przed oblicze władcy, ten kazał mu o wszystkim opowiedzieć. Potem zapytał: "Dlaczego zabiłeś strażników?"

"Ponieważ rozgniewało mnie, że spali zamiast pilnować zamku" - odparł.

Królowi spodobała się ta odpowiedź i chciał, aby chłopak opowiedział mu o sobie.

"Jestem królewskim synem - rzekł. - Kiedy mój ojciec zachorował, dał nam rady..."

Gdy skończył mówić, władca rozkazał przyprowadzić jego braci. Po czym oddał mu za żonę swoją najmłodszą córkę, a jego starszym braciom dał dwie starsze i wszyscy żyli w zdrowiu i spokoju. Prawda oraz słuszne postępowanie zawsze doprowadzą do celu. Bóg pomógł im osiągnąć cel, pomoże i nam.

tłum. albert kwiatkowski

Bismillah - "W imię Boga".
chejrat - rodzaj przyjęcia urządzanego przez władcę lub wielmożę dla ludzi.

źródło: Rouszan Rahmani, Afsaneha-je dari, Teheran 1998, s. 407-411.