Królewicz o złotych lokach

Żył sobie król, któremu niczego nie brakowało. Niczego, poza synem. Z tego powodu był bardzo nieszczęśliwy. Dniami i nocami płakał i modlił się do Boga.

Pewnego dnia, przed bramą jego zamku pojawił się wędrowny derwisz i rzekł:

- Dam ci jabłko. Jeśli twa żona je zje, zostaniesz ojcem, ale pod warunkiem, że kiedy twój syn podrośnie, oddasz go mi. Jeśli tego nie zrobisz, bądź pewny, że pożre go wilk.

Król zgodził się, lecz potajemnie rzekł do żony:

- Bóg da nam syna. Będzie królewiczem. Będziemy uważać, aby nic mu się nie stało i żaden wilk go nie pożre. Nie oddamy go derwiszowi.

Po czym dał żonie jabłko. Królowa zjadła i po pewnym czasie przyszedł na świat piękny chłopiec o złotych lokach. Król ogłosił święto, a chłopca oddał pod opiekę niani, która miała się nim zajmować do czasu, aż urośnie. Gdy chłopiec trochę podrósł, pod bramę zamku przyszedł ów derwisz i chciał, aby król oddał mu chłopca tak, jak obiecał. Ten jednak ukrył go. Derwisz rzekł:

- Jeśli mi go nie dasz, pożre go wilk.

Królewicz rósł z dnia na dzień, a zaufani ludzie władcy pilnowali, aby nie stała mu się żadna krzywda. Minęły lata i król postanowił ożenić syna. Ile by jednak nie szukał, nie mógł znaleźć dziewczyny, która podobałaby się chłopcu. W końcu wyprawił wesele z najpiękniejszą dziewczyną w królestwie.

Wszyscy się cieszyli, a najbardziej król. Wesele trwało. W noc weselną, zgodnie ze zwyczajem, przyniesiono młodej parze szarbat* i ciasto. Nagle, ku przerażeniu zebranych, ciasto przemieniło się w dzikiego, głodnego wilka, który połknął królewicza. Król osłupiał i nie wiedział, co robić, a goście rzucili się do ucieczki. Wtem w komnacie rozległ się głos:

- Czyżbym nie mówił, że jeśli nie oddasz mi syna, pożre go wilk? To ja ci go dałem i zawarłem z tobą umowę. Złamałeś słowo. To właśnie jest król, który zerwał umowę.

tłum. albert kwiatkowski

szarbat - słodki napój przygotowywany z owoców lub roślin.

źródło: Rouszan Rahmani, Afsaneha-je dari, Teheran 1998, s. 188-189.