Namadipusz*

Dawno, dawno temu żył sobie pewien król. Miał on piękną córkę i chciał ją wydać za mąż za władcę sąsiedniego królestwa. Dziewczyna jednak nie chciała tego i poszła po radę do swojej niani.

- Musisz poprosić ojca o czterdzieści dni zwłoki. Dopiero po ich upływie niech wyprawi wesele - poradziła staruszka.

Król spełnił prośbę córki i przesunął termin wesela. Niania w tym czasie sporządziła dla dziewczyny zwierzęce przebranie oraz przygotowała jej podziemną kryjówkę, która z pewnej tajemnej części zamku prowadziła do innego królestwa. W tym czasie król przygotował dla córki piękne podarki, a kiedy minęło czterdzieści dni, zarządził uroczystości weselne, na które zaprosił wszystkich swoich poddanych. Podczas uroczystości królewna pod pretekstem pójścia do łazienki oddaliła się razem z nianią. Po czym założyła zwierzęce przebranie i weszła do owego lochu, który prowadził do innego królestwa. Niania zaś wyszła na dach zamku i płacząc, krzyczała, że jakiś wielki ptak porwał dziewczynę.

Królewna tymczasem szła podziemnym korytarzem, aż w końcu znalazła się w innym królestwie. Usiadła nad brzegiem strumienia. Po chwili spostrzegła, że niedaleko siedzą dwaj Cyganie, którzy zrywają liście z drzewa, piszą coś na nich i wrzucają do wody. Namadipusz ruszyła w dalszą drogę i przybyła do miasta. Tam zobaczyła, że wszyscy jego mieszkańcy są w żałobie. Zapytała o przyczynę tego i usłyszała:

- Kiedy nasz władca wyprawiał swojemu synowi wesele, królewicz i jego wybranka przemienili się w koziorożce i od tamtej pory nieustannie walczą ze sobą.

Namadipusz poprosiła, aby zaprowadzono ją do króla. Ludzie jednak nie chcieli tego zrobić i mówili:

- Kim jest ta istota, że chce, abyśmy ją zaprowadzili przed oblicze naszego władcy?

Ktoś jednak zaproponował:

- Zabierzmy ją do króla, a może będzie mogła pomóc.

Kiedy Namadipusz stanęła przed władcą, rzekła:

- Gdy przybyłam do tego królestwa, zobaczyłam pewien strumień. Na jego brzegu siedziały dwie osoby, które zrywały liście z drzewa, po czym pisały coś na nich i wrzucały je do wody.

- I co to ma znaczyć? - zapytał król.

- Musicie obciąć głowy tym dwóm czarownikom - odparła.

Po czym dodała:

- Pojadę tam razem z katem, a ty, panie, wyślij za nami wojsko!

Król zgodził się. Kiedy dotarli nad brzeg strumienia, Namadipusz zobaczyła, że Cyganie zerwali właśnie liść i coś na nim pisali. Rzekła do kata, aby ściął im głowy i wrzucił do strumienia.

Kat zrobił, jak mówiła. Gdy wracali doszła ich wieść, że królewicz i jego wybranka wrócili do ludzkiej postaci. Król chciał, aby Namadipusz zamieszkała razem z nimi. Ona jednak się nie zgodziła.

- Jestem zwierzęciem - rzekła - i muszę iść swoją drogą.

I poszła. Po pewnym czasie przybyła do drugiego miasta. Ono również było w żałobie, a jego mieszkańcy płakali. Zapytała o powód tego smutku i dowiedziała się, że zaginął syn króla.

Namadipusz poprosiła, aby zaprowadzono ją przed oblicze władcy, a gdy to się stało, rzekła do króla:

- Każ zostawić nas samych, a znajdę lekarstwo na twoje cierpienie.

Gdy wszyscy wyszli, król powiedział:

- Mam trzy żony. Syn, który zaginął, jest z drugiej.

Wtedy Namadipusz poprosiła:

- Kiedy w nocy będziesz szedł do którejkolwiek z żon, weź mnie ze sobą, abym mogła mieć wszystko na oku.

Władca zgodził się. Pierwszej nocy poszedł do domu swojej pierwszej żony. Namadipusz skaleczyła sobie palec, posypała go solą i czuwała do rana, lecz nie zauważyła niczego dziwnego. Drugiej nocy król spał w domu drugiej żony, a Namadipusz ponownie skaleczyła sobie palec, posypała solą i czuwała. Gdy król spał, jego druga żona zawołała go raz i drugi, a widząc, że nie odpowiada, wzięła naczynie z jedzeniem, dzbanek wody i lampę i wyszła z pałacu. Namadipusz po cichu poszła za nią. Królowa udała się na cmentarz i otworzyła jeden z grobów. W środku leżał jej syn. Kobieta podsunęła mu pod nos jakieś lekarstwo i młodzieniec kichnął, po czym obudził się, zjadł jedzenie i wypił wodę.

- Ożenisz się ze mną? - zapytała królowa.

- Jesteś przecież moją matką - odparł. - Jakże mógłbym cię poślubić?

Kobieta uderzyła syna w twarz, a ten stracił przytomność i osunął się do grobu. Po czym zabrała naczynie, dzbanek i lampę i wróciła do pałacu. Rano Namadipusz rzekła do władcy:

- Dzisiejszej nocy także śpij w domu swojej drugiej żony, a poznasz prawdę.

Tak też się stało. O północy królowa wstała i zawołała męża, a kiedy zobaczyła, że śpi, wzięła jedzenie, wodę i lampę i wyszła z pałacu. Namadipusz razem z królem i katem po cichu poszła za nią. Gdy dotarli na cmentarz, zobaczyli, że kobieta siedzi na grobie obok swojego syna. Kiedy młodzieniec zjadł i wypił, matka zapytała:

- Poślubisz mnie czy nie?

Nie usłyszała jednak odpowiedzi, gdyż kat ściął jej głowę. Po czym wyciągnął z grobu królewicza, a wrzucił do niego ciało jego matki.

Wrócili do domu i król ulokował syna w przypałacowym ogrodzie, a Namadipusz zamieszkała razem z nim. Pewnego dnia, gdy królewicz spał, Namadipusz zdjęła z siebie zwierzęcą skórę i poszła się wykąpać. Młodzieniec obudził się i zobaczył w ogrodzie piękną dziewczynę. Podszedł do niej, wziął za ręce i zapytał:

- Jesteś człowiekiem czy dżinnem?*

- Jestem człowiekiem - odparła i dodała:

- Musisz zaprowadzić mnie do swojego ojca, ponieważ chcę mu wszystko o sobie opowiedzieć.

Kiedy dziewczyna stanęła przed obliczem władcy, rzekła:

- Jestem córką króla. Ojciec chciał wydać mnie za mąż za władcę sąsiedniego królestwa. Moja niania wszystko jednak zaplanowała tak, abym znalazła się tutaj.

- Czy chcesz poślubić mojego syna? - zapytał król.

Dziewczyna zgodziła się i wyprawiono wesele.

tłum. albert kwiatkowski

namadipusz - namad to filc z owczej lub wielbłądziej wełny. Namadipusz znaczy: "Odziany/-a w filc". Jednak w bajce mowa jest o tym, że ów filc to skóra zwierzęcia.

dżinny - w wierzeniach arabskich to istoty stworzone z pary i ognia, inteligentne, mogące pojawiać się w różnych kształtach i postaciach. Są zwykle złośliwego usposobienia i mogą opętać człowieka.

źródło: Rouszan Rahmani, Afsaneha-je dari, Teheran 1998, s. 356-359.