Bajka o młodym myśliwym

Dawno, dawno temu żył sobie padyszach. Jego syn i syn wezyra byli przyjaciółmi. Pewnego dnia młodzieńcy pojechali na polowanie. W drodze zobaczyli biednego chłopaka. Był on myśliwym, a Widząc ich rzekł:

- Weźcie mnie z sobą.

Z początku nie chcieli, ale potem uradzili:

- Weźmiemy go, będzie nam gotował.

Jechali i jechali, aż dojechali do wielkiego ogrodu. Chcieli przejść przez mur, ale nie wiedzieli jak. Młody myśliwy rzekł:

- Ja wam pomogę.

Po czym stanął przy murze. Na jego ramionach stanął syn padyszacha, a na nim syn wezyra i tym sposobem dostali się do ogrodu. Zobaczyli podwyższenie, na którym siedziała peri,* a przy niej spał, położywszy głowę na jej kolanach, dew.* Syn wezyra natychmiast zakochał się w peri. Nie wiedzieli jednak, co robić, więc zawołali na pomoc myśliwego, który czekał za murem. Gdy ten z przeszedł przez mur i usłyszał, o co chodzi odparł:

- To bardzo proste!

Spytali:

- Jak to proste?

Wtedy podszedł do peri i rzekł:

- Syn wezyra zakochał się w tobie.

- Co zrobimy z dewem? - spytała peri.

Myśliwy rzekł:

- Czy nie mogłabyś położyć głowy dewa na moich kolanach?

- Obudzi się - odparła peri.

- W Bogu nadzieja, że tak się nie stanie! Połóż jego głowę na moich kolanach!

Peri zrobiła, jak powiedział i razem z synem wezyra ruszyła w drogę do domu. Królewicz zaś pojechał dalej. Jechał i jechał, aż dojechał do zrujnowanego domu. Na ścianie zobaczył portret jakiejś peri, zakochał się w niej i stracił przytomność.

W międzyczasie dew obudził się, zobaczył myśliwego i rzekł:

- Chłopcze! Kim jesteś? Skąd się tu wziąłeś? Szybko mów, co się stało z moją ukochaną? Jeśli nie powiesz, pożałujesz.

Młodzieniec drżąc ze strachu rzekł:

- Porwali ją i jest za murami ogrodu. Jeśli mi pozwolisz, pójdę i ją przyprowadzę.

- Idź, idź! Szybko! - odparł demon.

Myśliwy przeszedł przez mur i uciekł. Ruszył tą samą drogą, którą pojechał królewicz, dotarł do tej samej ruiny i znalazł tam królewicza, który nieprzytomny leżał na ziemi. Kiedy zobaczył na ścianie portret, zrozumiał, co się stało. Zabrał portret, po czym przeszukał chatę, znalazł jedzenie i wodę i podał królewiczowi. Ten odzyskał przytomność i razem z myśliwym ruszyli, aby odszukać peri.

Jechali i jechali, aż dotarli nad rzekę. Na drugim jej brzegu zobaczyli peri i dewa, którzy spacerowali ze sobą. Myśliwy spojrzał na zdjęcie i poznał peri. Myślał, jak mógłby zdobyć ją dla królewicza i nie zginąć. Wiedział, że jeśli nie zdobędzie peri, królewicz na pewno go zabije.

Zastanawiał się, jak dostać się na drugi brzeg. W końcu poszedł do lasu, przyniósł drzewo i rzucił w poprzek rzeki. Po czym przeszedł na drugi drugą stronę i opowiedział o wszystkim peri. Ta rzekła:

- Pójdę z tobą, lecz trzeba coś zrobić z dewem. Przynieś z lasu drewno i rozpal wielki ogień. Zwabię demona i wrzucimy go w płomienie.

Młodzieniec zrobił tak, jak mówiła peri i królewicz osiągnął swój cel.

Został jednak zabity przez padyszacha, a wszystkie jego trudy poszły w zapomnienie.

tłum. albert kwiatkowski

peri - to pewnego rodzaju duchy, zazwyczaj piękne, młode dziewczęta. W folklorze są to prawie zawsze duchy pomocne człowiekowi. Inaczej jest w Aweście i literaturze średnioperskiej, gdzie peri to uosobienie wszelkiego zła.

dewy - w tradycji i mitologii irańskiej to groźne demony ciemności. W folklorze widać jednak również ich bardziej przyjazne oblicze.

źródło: Rouszan Rahmani, Afsaneha-je dari, Teheran 1998, s. 368-370.