Chaste Chamar

Dawno, dawno temu żył sobie zbieracz chrustu. Od rana do wieczora ciężko pracował i z tego utrzymywał siebie, żonę oraz córkę. Pewnego dnia, po skończonej pracy, usiadł na kilka chwil pod drzewem, aby odpocząć. Gdy odsapnął, zarzucił sobie wiązkę chrustu na plecy i ruszył do domu. W drodze, ku swemu przerażeniu, spostrzegł, że wśród gałęzi, które niósł, znalazł sobie schronienie czarny wąż. Biedak szedł przed siebie, drżąc o życie. Nagle usłyszał: "Zbieraczu chrustu! Nic ci nie zrobię pod warunkiem, że oddasz mi swoją córkę - Bibi Negar. Jeśli tego nie zrobisz, sam będziesz winny temu, co cię spotka."

"Daj mi jeszcze dzisiejszą noc - łamiącym się głosem poprosił człowiek, - a jutro rano przyprowadzę ci ją."

Wąż zgodził się, lecz ostrzegł biedaka, że odnajdzie go, jeśli skłamał. Rozpaczając nad losem córki, zbieracz chrustu ruszył w dalszą drogę. Nie miał ani pejsy,* aby kupić coś do jedzenia i przybył do domu z pustymi rękami. Bibi Negar była mądrą i spostrzegawczą dziewczyną i od razu zauważyła, że ojciec bardzo się czymś martwi. Podeszła do niego i zapytała: "Ojczulku, powiedz mi, czemu jesteś taki smutny?"

Biedak spośród wszystkich skarbów świata miał tylko ją i marzył, aby wyszła za mąż za dobrego młodzieńca, który byłby tak mądry, jak ona. Teraz to marzenie obracało się na jego oczach w proch, a pytania córki raniły mu serce. W końcu zdecydował, że lepiej będzie, jak wszystko jej opowie. Bibi Negar, usłyszawszy całą historię, rzekła: "Drogi ojcze! Kochany ojczulku! Nie smuć się z powodu tej obietnicy. Być może już od samego początku tak zostało ustalone, że jakaś moja cząstka będzie należeć do węża."

Mężczyzna nie chciał oddać córki, lecz ona nalegała, aby skoro świt poszedł i przyprowadził węża. Po porannej modlitwie biedak poszedł tam, gdzie zostawił chrust. Wąż usłyszawszy, że ktoś nadchodzi, wypełzł spomiędzy patyków i zobaczywszy zbieracza chrustu, pozdrowił go i zapytał: "Co masz mi do powiedzenia?"

"Moja córka - odparł człowiek - gotowa jest zostać twoją żoną."

Wtedy wąż polecił biedakowi, aby zaniósł go do domu. Zbieracz chrustu posłuchał i jeszcze tej samej nocy odbyło się wesele. Nadeszła noc i wszyscy goście sobie poszli, a Bibi Negar pozostała sam na sam z wężem. Dziewczyna zbladła i drżąc ze strachu, siedziała skulona w kąciku izby. Nagle zobaczyła, że jej małżonek zaczął tarzać się po ziemi, po czym zrzucił z siebie gadzią skórę i stanął przed nią jako piękny młodzieniec. Pozdrowił ją i aż do porannego azanu* zajęci byli pieszczotami. Kiedy zaczęło świtać, młodzieniec, który na imię miał Chaste Chamar, z powrotem przybrał postać węża. W ten sposób płynął czas, aż pewnego dnia matka zapytała córkę: "W jaki sposób spędzasz noce z tym gadem?"

Po wielu wymijających odpowiedziach Bibi Negar wyjawiła w końcu tajemnicę: "To nie gad, lecz piękny i dobry młodzieniec z rodu peri, który przybrał postać węża tylko dlatego, że zamieszkał wśród ludzi."

Kobieta zdziwiła się i rzekła: "Córko! Zapytaj go w jaki sposób można spalić tę jego skórę. Zniszczymy ją i już na zawsze pozostanie w ludzkiej postaci, a ludzie przestaną z nas kpić."

Bibi Negar spodobał się ten pomysł i w nocy spytała męża: "W jaki sposób można spalić twoją skórę?"

Chaste Chamar spojrzał na Bibi Negar takim wzrokiem, aż cała spłonęła rumieńcem. Kiedy jednak dziewczyna się rozpłakała, zrobiło mu się jej żal i odparł: "Można ją spalić w łupinach czosnku i cebuli, lecz jeśli to się stanie, już mnie nie ujrzysz."

Następnego dnia powiedziała matce, że jeśli spalą skórę Chaste Chamara, wtedy straci go na zawsze. Kobieta jednak długo kusiła córkę i ta w końcu zgodziła się pozostawić w nocy uchylone drzwi od swojej izby, aby jej matka mogła, kiedy będą spać, zabrać i spalić wężową skórę młodzieńca.

Tak też się stało. Chaste Chamar obudził się i kiedy poczuł zapach palonych łupin czosnku i cebuli, wszystko zrozumiał. Zmienił się w gołębia, wyfrunął z izby, usiadł na dachu i krzyknął: "Córko zbieracza chrustu! Odchodzę na zawsze. Jeśli jednak będziesz chciała mnie jeszcze kiedyś zobaczyć, musisz znosić siedem żelaznych ubrań, schodzić siedem par żelaznych butów i wyostrzyć w drodze siedem lasek wędrownych. Dopiero wtedy do mnie odnajdziesz." Potem zatrzepotał skrzydłami i odleciał.

Bibi Negar rozpłakała się i z rozpaczy rwała włosy z głowy. Trwało to miesiąc, aż w końcu postanowiła odszukać męża. Założyła żelazne ubranie i takie same buty. Wzięła do ręki żelazną laskę, i otrzymawszy od rodziców błogosławieństwo, ruszyła w drogę. Szła dzień i noc mijając od czasu do czasu domy. Zostawiała za sobą góry i pustynie...

Posłuchajmy teraz o czym innym: o tym, jak Chaste Chamar wrócił do swojego domu, za górę Qaf.* Nie miał ojca, lecz matka kochała go bardziej niźli siebie. Jej siostra miała córkę i od wielu, wielu lat obie kobiety mówiły, że Chaste Chamar i jego cioteczna siostra powinni być ze sobą. To właśnie od swojej ciotki i jej córki uciekł do ludzi. Teraz całymi dniami matka powtarzała mu, że jak najszybciej musi ożenić się ze swoją cioteczną siostrą." Chaste Chamar jednak wciąż odkładał decyzję. Trwało to pięć lat.

Wróćmy jednak do Bibi Negar. Otóż przez cały ten czas przemierzała pustynie żywiąc się korzonkami, a kiedy zniszczyło się jej siódme żelazne ubranie, dotarła na skraj zamieszkałej ziemi. Tam zobaczyła pasterza ze stadem owiec. Zapytała go: "Ej bracie! Czyje to stado?"

To stado Chaste Chamara - odparł. - To ślubny dar dla Bibi Negar."

Poszła dalej i zobaczyła stado wielbłądów.

"Czyje to wielbłądy?" - spytała.

"Cheste Chamara i są ślubnym darem dla Bibi Negar!" - usłyszała.

Wtedy zrozumiała, że dotarła na ziemie ukochanego. Poszła dalej i w końcu zmęczona usiadła nad źródełkiem wśród drzew. Po pewnym czasie przyszła po wodę jakaś młoda dziewczyna. Kiedy napełniła dzban, Bibi Negar poprosiła: "Siostro, daj mi łyk wody. Tak bardzo chce mi się pić."

"Ta woda należy do mego pana - odparła dziewczyna. - Siedzi on teraz za stołem i chcę umyć mu ręce."

"Niech Allah zmieni ją w krew" - odparła Bibi Negar.

Służka poszła. Kiedy polewała ręce swojemu panu, woda zmieniła się w krew. Chaste Chamar krzyknął: "Ty bezwstydna dziewczyno! Dlaczego zamiast wody przyniosłaś krew? Idź jeszcze raz i przynieś wodę!"

Gdy służka przyszła nad źródełko, Bibi Negar wciąż tam siedziała. Znów poprosiła dziewczynę o wodę, lecz ta odparła: "Wodę, którą niosłam mojemu panu, zamieniłaś czarami w krew. Nigdy nie dam ci się napić."

"Niech Allah uczyni więc tę wodę brudną" - odparła Bibi Negar.

Kiedy służka polewała ręce Chaste Chamara, woda stała się brudna. Tym razem młodzieniec uderzył dziewczynę w twarz: "Dlaczego ta woda jest brudna?" - zapytał.

"Panie mój! Jakaś kobieta siedzi przy źródle i chce, abym dała jej pić. Kiedy ja, przez wzgląd na ciebie, panie, odmawiam i z ciężkim dzbanem wracam do domu, ona rzuca czary i woda zamienia się w krew lub staje się brudna."

"Kiedy pójdziesz tym razem - przykazał Chaste Chamar, - daj jej pić, a potem przynieś mi wodę."

Tak też się stało. Bibi Negar wrzuciła potajemnie do dzbana swój pierścionek. Gdy służąca polewała ręce Chaste Chamara, pierścionek wypadł z naczynia i młodzieniec domyślił się, kim jest owa tajemnicza kobieta znad źródła. Włożył pierścionek do kieszeni i poszedł do niej. Gdy zobaczył Bibi Negar, czynił jej wymówki i pytał: "Dlaczego do mnie przyszłaś? Za dwa dni żenię się z moją cioteczną siostrą. Cóż teraz z tobą uczynię?"

W końcu zaprowadził ją do swojej matki i przedstawił jako nową służącą. Kobieta jednak nie ufała dziewczynie. W dzień wesela powiedziała do siostry: "Wyślę do ciebie tę nową służkę, a ty już coś z nią zrób."

Potem rozkazała dziewczynie: "Idź do mojej siostry i przynieś nożyczki."

Kiedy Bibi Negar wyszła z domu, zobaczył ją Chaste Chamar i zapytał: "Dokąd idziesz?"

"Idę do domu twej ciotki, aby przynieść nożyczki" - odparła.

Młodzieniec znał dobrze zarówno swoją matkę jak i starą ciotkę czarownicę i wiedział o potajemnych ich zamiarach.

"Kiedy będziesz szła - rzekł, - zobaczysz przy drodze psa, przed którym będzie leżało siano i osła, przed którym będą leżały kości. Siano połóż przed osłem, a kości daj psu. Potem dojdziesz do brudnego strumyka. Powiedz wtedy: 'Och, cóż to za czysta i przeźroczysta woda. Gdybym miała czas, napiłabym się.' Potem, gdy zobaczysz krzywe drzewo, powiedz: 'Drzewko proste i dobre! Chciałabym mieć trochę czasu, aby posiedzieć w twym cieniu.' Potem natkniesz się na zwalony mur. Powiedz wtedy: 'Prosty i piękny murku! Gdybym mogła podparłabym się trochę o ciebie, ależ by mi było dobrze.' Teraz idź i przynieś nożyczki, a za siebie się nie oglądaj."

Bibi Negar poszła i robiła wszystko dokładnie tak, jak powiedział jej Chaste Chamar. Wzięła z domu nożyczki i ruszyła w drogę powrotną. Nagle usłyszała z tyłu głos czarownicy: "Zwalony murze łap ją!"

"Ty nazwałaś mnie zwalonym! - odparł mur. - Ona nazwała mnie prostym i dobrym."

Starucha znów krzyknęła: "Krzywe drzewo łap ją!"

"Nazwałaś mnie krzywym - odparło drzewo, - a ona nazwała mnie prostym i dobrym."

Po pewnym czasie znów rozległ się krzyk czarownicy: "Brudny strumyku łap ją!"

"Nazwałaś mnie brudnym - odparł strumyk, - a ona powiedziała, że moje wody są czyste."

Biegły dalej i starucha ponownie krzyknęła: "Psie łap ją!"

"Położyłaś przede mną siano - odparł pies, - ona dała mi kości."

Czarownica próbowała jeszcze raz ją zatrzymać.

"Ośle łap ją!" - rozkazała.

"Położyłaś przede mną kości - odparł osioł, - ona dała mi siana."

I w ten sposób udało się dziewczynie przynieść do domu nożyczki. Matka Chaste Chamara widząc ją żywą, zagryzła wargi ze złości. Nadeszła noc wesela. Bibi Negar posmarowała oliwą swoje palce i zapaliła je niczym świece. Kiedy narzeczeni podawali sobie ręce, zatańczyła przed nimi i zaśpiewała: "Bibi Negar! Płonie twoje serce i dusza!"

Uroczystości się skończyły i zaprowadzono pannę młodą do domu jej męża. Bibi Negar rzekła: "Będę spać za domem młodej pary." Matka Chaste Chamara nie chciała o tym słyszeć, ale jej syn się zgodził: "Niech śpi. Jeśli będę chciał wody lub czegokolwiek, przyniesie mi."

O północy Chaste Chamar zabił swoją żonę i razem z Bibi Negar uciekł na koniu, którego zawczasu przygotował. Na drogę zabrali ze sobą szkło, trochę soli i wody. Jechali i jechali, aż nastał ranek.

Zostawmy ich na razie i posłuchajmy o czym innym. Otóż rankiem matka Chaste Chamara przyszła do domu młodej pary i zobaczyła synową martwą i całą we krwi. Nigdzie zaś nie było jej syna i służącej. Domyśliła się wszystkiego, zawołała swoją siostrę i razem ruszyły w pogoń. Kiedy były już blisko uciekających, Bibi Negar krzyknęła: "Chaste Chamarze! Są blisko!"

Wtedy młodzieniec rzucił za siebie lustro i rzekł: "Na miłość proroka Salomona, niech cały step będzie jak to szkło."

Tak też się stało i czarownice biegnąc, raniły sobie nogi. Po pewnym czasie Bibi Negar znów krzyknęła: "Są blisko!"

Tym razem Chaste Chamar rzucił za siebie sól i rzekł: "Niech cały step stanie się wielkim solniskiem."

I tak też się stało, a rany na nogach czarownic zaczęły niemiłosiernie szczypać. Goniły jednak dalej Chaste Chamara. Po pewnym czasie dziewczyna krzyknęła: "Znów są blisko!"

Tym razem młodzieniec wylał na ziemię wodę i rzekł: "Niech pojawi się za mną wzburzona rzeka, której brzegu nie będzie widać."

Kiedy tak się stało, Chaste Chamar zsiadł z konia i razem z Bibi Negar usiadł na brzegu. Po chwili usłyszał głos matki: "Synu! Jak możemy przebyć tę rzekę?"

"Niech każda z was weźmie duży kamień i z nim skoczy w wodę" - odparł młodzieniec.

Czarownice tak zrobiły i wtedy Chaste Chamar rzekł: "Jeśli woda zacznie się pienić, wyjdą z niej żywe i nas zabiją. Jeśli zabarwi się krwią, będziemy uratowani."

Gdy woda w rzece stała się czerwona, odetchnęli z ulgą i podziękowali Bogu. Potem wsiedli na konia i pojechali do domu ojca Bibi Negar. Tam żyli długo i szczęśliwie.

tłum. albert kwiatkowski

pejsa - drobna moneta używana w Indiach i Afganistanie.
azan - wezwanie do modlitwy.
Qaf - legendarny łańcuch gór, które otaczają całą ziemię.

źródło: Rouszan Rahmani, Afsaneha-je dari, Teheran 1998, s. 89-97.